historia



share

Co roku padały takie pytania, był to obowiązkowy punkt programu, który zaczynał i kończył każdą rocznicę 13 grudnia. Za pytaniem szły propagandowe teorie ogłupiające Polaków w takim stopniu, że połowa z nas uznawała stan wojenny za konieczność, która uratowała miliony Polaków. O ile badania sondażowe w większości przypadków podają takie wyniki, jakie zakładają zleceniodawcy, to stan wojenny w oczach respondentów niestety nie był manipulacją. Jest gorzej niż się wielu może wydawać! Niemała cześć elektoratu PiS, zwłaszcza starsi wyborcy, również chętnie stawali w obronie Jaruzelskiego, jak nie przymierzając Władek Frasyniuk. Przeświadczenie, że ruski namiestnik ochronił Polskę przed wojną domową i jednocześnie przed agresją ZSRR, co samo w sobie jest idiotyzmem, było potężne.



share

Nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy po raz pierwszy dowiedziałem się, co się stało 17 września 1939 roku. Dzieci z inteligenckich i ziemiańskich rodzin zapewne wiedziały dużo wcześniej, ale nie była to wiedza, którą się dzieliły na podwórkach i na długich przerwach. Liceum kończyłem na przełomie, 1989 i 1990 roku i prawdopodobnie dopiero wówczas poznałem historię tak skrzętnie ukrywaną przez lata. Na swój sposób jest to fascynujące zjawisko, o ile za komuny słyszało się o Armii Krajowej, Piłsudskim, nawet Katyniu, oczywiście w wersji niemieckiej, to 17 września po prostu nie istniał. Jakim cudem udało się komunie wymazać z pamięci tak istotny fakt historyczny? Zawsze tak jest, że próba zacierania pamięci spotyka się z ostrym sprzeciwem, jeśli nie zewnętrznym, to przynajmniej wewnętrznym. W przypadku porozumienia Stalina z Hitlerem w sprawie IV rozbioru Polski, na pół wieku cała wiedza została zamrożona.



share

Dwie zapory moralne towarzyszyły autorowi w procesie twórczym i również po ukończeniu dzieła. Zasadę generalną mam taką, że to co w rodzinie nie wydostaje się do przestrzeni publicznej. Równorzędnie staram się jak umiem, by w najmniejszym stopniu nie narazić na niebezpieczeństwo ludzi, którzy podejmują słuszne działania w słusznej sprawie. Dziś, po pierwszym dniu w LO, Dziedziczkę puścił stres i pełna entuzjazmu podzieliła się z ojcem niebywałą historią. A wiesz co my dzisiaj śpiewaliśmy w zacnej szkole muzycznej w Legnicy? Nie czekając na odpowiedź Dziedziczka rzuciła wersem pieśni: „Niech zginie szwabski chwast”. Za chwilę dodała, że był też hymn polski na chór i orkiestrę, a pogłos się taki niósł, że cała sala drżała. Zrobiło to na mnie wrażenie, przede wszystkim dlatego, że miejscem akcji jest Legnica, pieszczotliwie nazywana Małą Moskwą. Absolutny bastion lewactwa i wszelkiej nowoczesności i nagle taki numer?

Strony