historia



share

W Polsce panuje niespotykany „klimat”, tutaj co najmniej połowa osób publicznych, ale też i spora cześć społeczeństwa uwielbia samobiczowanie i robienie do własnego gniazda. O polskich kompleksach napisano tysiące tekstów, dlatego ten wątek sobie podaruję i zajmę się czymś znacznie groźniejszym. Niewymowna satysfakcja z gnojenia własnej Ojczyzny i swoich Rodaków, to zjawisko powszechne, nie incydentalne. Jest tego tyle, że każdego dnia wylewa się zewsząd. Pomijając lewackie periodyki i „elity” ta sama choroba dotyka niemały odsetek prawicowych „myślicieli”.



share

Od 1989 roku, każdego 13 grudnia ruszała kawalkada tych samych argumentów, a raczej sloganów. W tamtym czasie Internetu nie było, ale za to wszystkie możliwe gazety i pozostałe media w jednorodnych barwach przedstawiły stan wojenny, wprowadzony w 1981 roku. Po jednej stronie bohater Jaruzelski, po drugiej zdrajca. Gdy nastała era Internetu do dyskusji dołączyć mogli wszyscy Polacy, nie tylko eksperci, historycy, dziennikarze. I tak też się stało, ale niespecjalnie to zmieniło proporcje w postrzeganiu naszej historii, podział został zachowany.



share

Dzień po 229. rocznicy obalenia Bastylii, które zapoczątkowało Rewolucję Francuską, mistrzem świata w piłce nożnej została reprezentacja Trójkolorowych. Trzy kolory francuskiej flagi oznaczają kolejno: króla (biały), szlachtę (niebieski) i lud (czerwony). Umieszczenie ich razem na fladze Republiki ma symbolizować równość. Rewolucja wprowadziła w życie to piękne hasło za pomocą wynalazku Antoniego Louisa, rozpropagowanego przez Józefa Ignacego Guillotina. Tak jak skośne ostrze gilotyny poprzez ścięcie głowy równało wszystkich przeciwników Rewolucji, włączając w to samego króla Ludwika XVI, tak współczesna lewica od dziesięcioleci, wbrew logice i biologii, stara się równać wszystkich coraz bardziej absurdalnymi przepisami. Zainfekowani utopijną wizją równości lewicowi aktywiści nie cofną się przed niczym.

Strony