historia



share

Nie cierpię efekciarstwa w żadnej postaci, zwłaszcza, gdy efekciarstwo łączy się z profanacją dziennikarstwa. Od dwóch dni gorącym tematem w Internecie jest zdjęcie z tragicznych wydarzeń, które miały miejsce w 1982 roku w Lubinie. Na fotografii widzimy uczestników protestu w czasie stanu wojennego, którzy niosą swojego śmiertelnie rannego kolegę. Jakiemuś skończonemu idiocie i nieukowi ta tragedia posłużyła jako materiał do reklamy polskiej wódki Żytnia Ekstra. Zrobiło się zamieszanie i bardzo dobrze, a jeszcze lepiej, że protesty rozlały się niemal w każdym miejscu. Nie spotkałem jednego zdania, słowa również, które broniłoby „reklamy”, poziom głupoty i cynizmu zwyczajnie na to nie pozwalał. Niestety przy tego typu skandalach nie brakuje równie niemądrych interpretacji i podniosłych apeli, rozjeżdżających się z faktami. Najprościej krzyknąć, że od dziś wszyscy będziemy trzeźwi, bo żaden Polak Żytniej do ust nie weźmie.



share

O tym jak miałcy ludzie przez ostatnie ćwierćwiecze sprawowali władzę w Polsce, świadczy również i to w jaki sposób władzę tracili i gdzie wylądowali po politycznej przygodzie. Pierwszym bankrutem był Lech Wałęsa, który w ciągu 5 lat z legendy, zresztą sztucznie i fałszywie wykreowanej, stał się kompletnym pośmiewiskiem. Gdy przegrał wybory prezydenckie próbował jeszcze wrócić do polityki, ale jego BBWR i przede wszystkim ponowny start w wyborach prezydenckich zakończyły się kompromitacją. Ostatecznie zajął się były prezydent i przywódca Solidarności komentowaniem na portalu dla gimnazjalistów wykop.pl i tam prowadzi ożywione dyskusje, które kończą się standardowymi ripostami „ból dupy”. Robię duży skrót, pomijam Balcerowicza, Suchocką, Bieleckiego i najbardziej śmiesznego Marcinkiewicza, by zająć się współczesnymi kompromitacjami. Wydawało się, że rozpaczliwa ucieczka Donalda Tuska pod spódnicę kanclerz Merkel będzie granicą żenady, którą ciężko przekroczyć.



share

Całymi dniami, czasami nocą i do późnego rana, przetacza się po Internecie ożywiona dyskusja, co będzie, czego nie będzie, jaka nas czeka przyszłość, w biednym, gwałconym kraju nad Wisłą. Dziesiątki, setki, analiz, złotych myśli, tez, antytez, hipotez, rachunków prawdopodobieństwa i wreszcie domysłów. Litania niczym w wierszyku o wiośnie, tymczasem prawda o stanie rzeczy przyszła naturalnie i pieszo, jak wiosna. W tragifarsie z przeszkoleniem wojskowym posłanki Krystyny Pawłowicz zawiera się kompletny obraz naszych czasów. Poziomy skretynienia były wyznaczane tyle razy, że nie ośmielę się uznać kolejnego za ostateczny rekord, ale muszę przyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie. Kilkaset kilometrów od polskich granic toczy się wojna, nie gra komputerowa, nie live show, ale normalna wojna, taka z wysadzaniem mostów, domów, rannymi i trupami.

Strony