Grzegorz Schetyna



share

Każdy wie jakie to uczucie, gdy się jest pewnym, że coś musi skończyć tak, jak się kończy zawsze. Wystarczy jednak wprowadzić odrobinę niepokoju albo tajemniczości tam, gdzie wszystko było jasne i ludzie zaczynają powątpiewać. Teoretycznie nikt nie postawi złamanego grosza na zwycięstwo Mewy Kunice w starciu z Realem Madryt, ale jeśli miałby naprawdę wyłożyć wszystkie oszczędności na pewniaka, to zdecydowana większość by na takie ryzyko nie poszła. Przyznaję, że sam hazardu nie lubię i nigdy nie mam szczęścia do obstawiania, to się powstrzymałem z pewniakiem PO i teraz wychodzę na asekuracyjnego frajera.



share

Przyjedzie i coś ciekawego powie, taki jest najnowszy tytuł odcinka, w kolejnym sezonie „Przygód politycznego trolla Donalda Tuska”. Szkoły są dwie, falenicka i otwocka. Falenicka mówi, aby z trollem nie dyskutować, otwocka nakazuje trolla zgnieść. Połączę obie, z trollem dyskutował nie będę, ale o trollu napiszę kilka przygniatających zdań, zaczynając od krótkiej definicji inwektywy. Nigdy inwektywą nie było i mam nadzieję, że nie będzie, twarde nazywanie rzeczy, zjawisk i osobników po imieniu. Inwektywa to pozbawione podstaw wyzwisko, dosadność sformułowania jest antonimem inwektywy.



share

Czasami i na kacu człowieka olśni i tak mnie właśnie olśniło, że niekoniecznie mamy do czynienia z czymś, co się na pierwszy rzut oka wydaje podziałem opozycji. Jeśli przyjmiemy do wiadomości naczelną zasadę, że siły „europejskiego postępu” są całkowicie zależne od swoich przełożonych w Brukseli i Berlinie, to trzeba być konsekwentnym. Początkowo sądziłem, że Biedroń to samotny harcownik, tacy się w przeszłości zdarzali po obu stronach, chociaż wcześniej niż później trafiali pod właściwe skrzydła, patrz Lepper. Wydawało mi się też, że media i sondaże Biedronia zjedzą, ale dzieje się coś przeciwnego.

Strony