Grzegorz Schetyna



share

Od zawsze walczę z mitem, który głosi, że polityka to nie są emocje, no może nie od zawsze, ale od dłuższego czasu. Polityka na emocjach stoi, a wygrywa ten, kto potrafi na chłodno emocjami zarządzać. Problem polega na tym, że łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Posługując się bieżącym tematem dnia z wielką łatwością mówię, że rozpętana afera w Białymstoku skończy się tak, jak zawsze i nie tylko nie uderzy w PiS, ale dołoży PiS argumentów. Nie mam miejsca na wyjaśnienie dlaczego tak się stanie, wystarczy jednak przypomnieć sobie znacznie większe afery, choćby „film Sekielskiego” i wszystko stanie się jasne.



share

Dosłownie kilka chwil temu, bo czas przy robocie strasznie szybko płynie, napisałem, że rozważanie, co i po co powiedziała opozycja, jest zajęciem całkowicie jałowym. Dodatkowo i jak nigdy polecałem obstawianie zakładów, chociaż hazardu nie lubię, na pewnego spadkowicza, którym nieustannie jest PO. No i co? Pytam się, co mam dziś napisać, żeby nie zanudzić Czytelnika i zarobić na kieliszek chleba? Jakieś pomysły, podpowiedzi, propozycje, sugestie? Mickiewicz z Dostojewskim nie wyciągnęliby z tej nieustannej nędzy jednego interesującego równoważnika zdania. „Tyle w temacie!”.



share

Każdy wie jakie to uczucie, gdy się jest pewnym, że coś musi skończyć tak, jak się kończy zawsze. Wystarczy jednak wprowadzić odrobinę niepokoju albo tajemniczości tam, gdzie wszystko było jasne i ludzie zaczynają powątpiewać. Teoretycznie nikt nie postawi złamanego grosza na zwycięstwo Mewy Kunice w starciu z Realem Madryt, ale jeśli miałby naprawdę wyłożyć wszystkie oszczędności na pewniaka, to zdecydowana większość by na takie ryzyko nie poszła. Przyznaję, że sam hazardu nie lubię i nigdy nie mam szczęścia do obstawiania, to się powstrzymałem z pewniakiem PO i teraz wychodzę na asekuracyjnego frajera.

Strony