Grzegorz Schetyna



share

Przyjedzie i coś ciekawego powie, taki jest najnowszy tytuł odcinka, w kolejnym sezonie „Przygód politycznego trolla Donalda Tuska”. Szkoły są dwie, falenicka i otwocka. Falenicka mówi, aby z trollem nie dyskutować, otwocka nakazuje trolla zgnieść. Połączę obie, z trollem dyskutował nie będę, ale o trollu napiszę kilka przygniatających zdań, zaczynając od krótkiej definicji inwektywy. Nigdy inwektywą nie było i mam nadzieję, że nie będzie, twarde nazywanie rzeczy, zjawisk i osobników po imieniu. Inwektywa to pozbawione podstaw wyzwisko, dosadność sformułowania jest antonimem inwektywy.



share

Czasami i na kacu człowieka olśni i tak mnie właśnie olśniło, że niekoniecznie mamy do czynienia z czymś, co się na pierwszy rzut oka wydaje podziałem opozycji. Jeśli przyjmiemy do wiadomości naczelną zasadę, że siły „europejskiego postępu” są całkowicie zależne od swoich przełożonych w Brukseli i Berlinie, to trzeba być konsekwentnym. Początkowo sądziłem, że Biedroń to samotny harcownik, tacy się w przeszłości zdarzali po obu stronach, chociaż wcześniej niż później trafiali pod właściwe skrzydła, patrz Lepper. Wydawało mi się też, że media i sondaże Biedronia zjedzą, ale dzieje się coś przeciwnego.



share

Styczeń 2019 roku był miesiącem żniw dla wszystkich mediów, tak intensywnego miesiąca dawno nie widzieliśmy. Uczciwie powiem, że bez ściągi nie jestem w stanie wymienić wszystkich tematów, którymi żyły media, a i te główne się nieco plączą. W każdym razie tragiczną śmierć Adamowicza przykrył taniec Owsiaka, z kolei jedna „wieża Kaczyńskiego” runęła po aresztowaniu „Miśka”, druga gdy Stefan Niesiołowski najadł się fasolki po bretońsku. Wstęp może się wydawać niezrozumiały i w żaden sposób niezwiązany z tytułem felietonu, ale to jest tylko pierwsze i bardzo mylne wrażenie.

Strony