groźby



share

I nastała błoga cisza, nikt się nie odezwie, nikt nie robi protestów, nikomu się nie chce bronić konstytucji, po tym jak Niedzielski i prezes Naczelnej Izby Lekarskiej wprost zapowiedzieli, że będą wykańczać nieprawomyślnych lekarzy. Taka deklaracja padła publicznie i co więcej na posiedzeniu komisji sejmowej, żeby było jeszcze „śmieszniej”. Najpierw Niedzielski, ekonomista i podrzędny urzędnik, który się pałętał przez ponad 20 lat po rozmaitych urzędach, nazwał lekarzy kołtunami, potem przedstawiciel NIL Andrzej Matyja oświadczył, że wszyscy „kołtuni” będą przesłuchiwani. Na koniec Niedzielski jeszcze raz podziękował NIL, że tak stanowczo walczy z kołtuństwem i prowadzi sprawy sądowe, tutaj chyba miał na myśli postępowania dyscyplinarne.



share

Dżentelmen na fotografii był łaskaw wypić o parę piw za dużo albo w ogóle ma taki krewki charakter i pełen polotu styl bycia. Za chwilę wkleję całą poezję żarliwego obrońcy szlachetnej akcji oklejonej serduszkiem, ale wcześniej chciałbym coś bardzo wyraźnie zakomunikować. Nigdy nie wyciągałem żadnych konsekwencji prawnych wobec anonimowych smarkaczy, którzy sobie odreagowują burzę hormonów przy pomocy brzydkich wyrazów posyłanych na moją skrzynkę lub bezpośrednio pod moim adresem i to się nie zmieni. Nie mam focha! Zupełnie inaczej będę reagował na groźby karalne posyłane przez powiatowych chłopców z ferajny, którym nie hormony, ale sterydy i piwo z „Biedronki” zgniatają czaszkę podciśnieniowo. Jak wiadomo na próżnię działa siła wprost proporcjonalna do skali spustoszenia pod deklem. Osobniki zapewniające, że nie żartują będą traktowane z całą powagą, każdy z osobna i wszyscy razem skończą jak Dariusz Rajczyk – zajmie się nimi policja i kodeks karny, ściślej art.



share

W czasach, o których część z Polaków chciałaby w końcu zapomnieć, a druga część wskrzesić, święcił triumfy Bogdan Smoleń.

Wśród licznych triumfów jednym z najgłośniejszych był dowcip, który szedł mniej więcej tak: „Eeee Amerykanie nie są tacy źli, oni najpierw napadną, a potem przeproszą…a mnie kur*wa nikt nie przeprasza”. Prawdopodobnie ten dowcip kołatał się po głowie świeżo wypromowanego przez Donalda Tuska, związkowca Guzikiewicza. A głowę ma wielką związkowiec Guzikiewicz i może dlatego trochę mu się dowcip w głowie wymieszał i w efekcie wyszła z tego przedziwna kompilacja. Najpierw Guzikiewicz opowiedział jak go kiedyś, za dziecka, zomowcy postraszyli pałami i „zabiję cię kurwa”, a potem przeprosił współczesnych policjantów za to, że ich ku*wa pobił i poparzył.