GPC



share

Sam fakt, że od dłuższego czasu istnieje coś w rodzaju rankingu okładek przecina wszelkie wątpliwości i rozważania, czemu produkcja kontrowersyjnych grafik służy. Zawsze i wszędzie takie zabiegi mają na celu przykucie uwagi czytelników, reklamodawców i opinii publicznej, mówiąc wprost robi się to dla kasy. Nawet jeśli na kolegium redakcyjnym naczelny otwartym tekstem nie powie, że to czy tamto podniesie nam nakład, pewne rzeczy są odczytywane bez zbędnych wyjaśnień. Nie inaczej jest w przypadku okładki GPC, którą umieściłem jako ilustrację do felietonu. Twórcy tego projekty musieli mieć świadomość tego, co robią, tym bardziej, że wielkiej wyobraźni i przenikliwości nie potrzeba, aby zdać sobie sprawę z nieuchronnego odzewu. Obawiam się jednak, że wydawca GPC może czuć się niemile rozczarowany. Okładka nie zrobiła wielkiego zamieszania, co więcej jeśli już kogoś oburzyła, to raczej prawą stronę sceny politycznej, czyli potencjalnych czytelników GPC.



share

Widzę właśnie na swoim starym LG, 19 calowym, pana Donalda z panem „Sławku Nowaku”, jak przecinają wstążkę na jakiejś tam ekspresówce, czy innej obwodnicy w Sycowie. Pięknie opowiadają o wielkim sukcesie, dowiedziałem się na przykład, że w przyrodzie występuje coś takiego jak bajpas drogowy, czy też inna proteza ronda, bo tak dokładnie nie dosłyszałem. Po występie dziennikarz TVN, co to widział tych sukcesów więcej niż sam Donald, zapytał o dzieci, które są wyrzucane ze szpitali. Usłyszał, że w listopadzie to normalne, trzeba się z tym pogodzić, takie są realia i dbajmy o jakość debaty. Gdy pan Donald otwiera drogę, na której za chwile pojawi się drogowskaz „Na Krym 1200 km”, po niszowych portalach i innych social mediach płaczą panowie redaktorzy z pism, które od roku należą do Hajdarowicza, kumpla gospodarza domu Grasia i do ubeckiego lichwiarza, Czarneckiego, nota bene zdemaskowanego przez redaktorów.



share

Ludzi można podzielić na wiele kategorii, przyjmując dziesiątki kryteriów, ale bardzo rzadko zdarza się, żeby jeden człowiek dysponował skrajnymi cechami. Zwykle jest tak, że jesteś albo bezczelny albo racjonalny albo inteligentny albo brawurowy. Nie chcę napisać, że autor prowokacji obnażającej marność lokajów władzy jest pozbawiony inteligencji, ale na pewno swój sukces zawdzięcza bezczelności, o rozsądku trochę zapomniał. Moje żale mogą być odczytane jako śmieszność, w końcu sam nie zrobiłem niczego i nie pokazałem jak wykonać ten numer lepiej. Do przodu się wyrywam, jednak nie było mnie stać na konkurencyjny pokaz w pełnej gamie profesjonalizmu, co gorsze psioczeniem trochę dołączam do wszystkich cwaniaków usiłujących odwrócić uwagę od sedna.