gospodarka



share

Od czasu wybuchu kryzysu w Unii Europejskiej ekonomiści jak mantrę powtarzają jedno zalecenie: reformy strukturalne. Cóż takiego mają spowodować te zalecane reformy? Najprościej mówiąc - obniżyć koszty i zwiększyć wydajność pracy. Czyli spodziewanym efektem ich realizacji powinien być wzrost zasilania rynku, a więc wzrost podaży. Czy naprawdę tego potrzeba Europie? Czy w krajach Unii odczuwalny jest brak produktów? Czy też może ich ceny błyskawicznie rosną? Nie zauważyłem. Wręcz przeciwnie: dostępny jest nadmiar produktów, a inflacja jest bardzo niska. Ewidentnie brakuje popytu! Więc pytam się: w jaki sposób wzrost podaży ma wyprowadzić Europę z kryzysu?
Wielkiej Trójki zalecenie drugie  - polityka oszczędności – jeszcze bardziej redukuje ten i tak już malejący popyt.
W obliczu malejącej gospodarki krajowej, państwa próbują ratować bilans finansów publicznych wprowadzając drastyczne cięcia wydatków rządowych i zwiększając obciążenia podatkowe.



share

Ubiegłotygodniowa deklaracja polskiego rządu o  wzroście poziomu zadłużenia krajowego, wywołała dużą falę krytyki i jak najbardziej uzasadnionych obaw co do możliwości spłaty tego długu w przyszłości. Skąd rząd weźmie pieniądze na jego spłatę? Uważam, że najgorszym pomysłem byłaby podwyżka podatków (VAT, PIT, CIT), gdyż jak pokazuje doświadczenie, takie decyzje powodują tylko drastyczny spadek dochodów państwa, o czym pisałem poprzednio. Natomiast najlepszym sposobem rozwiązania tego problemu byłyby działania rządu stymulujące rozwój krajowej gospodarki.



share

Głosy polityków zaskoczone i szukające winnych obecnego spowolnienia gospodarki i wynikającym z tego znaczącego spadku wpływów podatkowych rządu, budzą we mnie Duży Niesmak. Jak polska gospodarka ma się rozwijać, kiedy w rządzie i parlamencie panuje swego rodzaju niemoc decyzyjna. Choćby samo „rozgrzebanie” prawa energetycznego wstrzymało inwestycje w tym sektorze na sumę, którą szacuje się na kilkadziesiąt miliardów złotych! Inwestycje to miejsca pracy i dochód dla polskich rodzin.
Poraża też brak długofalowej koncepcji rozwoju polskiej gospodarki. Mam wrażenie, że wszelkie decyzje legislacyjne podejmowane są byle jak i przypadkowo. Zresztą to nie tylko moje zdanie: http://wysokienapiecie.pl/tydzien-z-pradem/126-rekordowy-deficyt-inwestycje-utknely-w-rzadzie

Strony