gospodarka



share

Chyba nie ma większego sensu odnosić się setny raz do zasadności samego analizowania wyników sondażowych. Wiadomo, że oczy należy przymrużyć, gdy się je ogląda, ale ja bym nie lekceważył zmiany trendu, która chyba staje się faktem. Według Homo Homini maleje przewaga PiS nad PO, ale mamy też zabawne odwrócenie ról, bo PiS się waha 1-2 punkty, natomiast PO urosło kilka punktów. Słowem nie PiS spada, ale PO rośnie. Badania HH są o tyle ważne, że ta sondażownia zawsze dawała PiS najwięcej, trudno się więc doszukiwać w HH CBOS-u. Bez względu na szyldy pracowni obie partie zyskiwały na jednym elemencie, z kolei PiS traci na wszystkich pozostałych. Patrząc na wzrosty partii Kaczora, mamy jednoznaczną odpowiedź, kiedy to się dzieje. Zawsze i tylko wtedy, gdy PiS wchodzi na problematykę społeczno-gospodarczą. Kiedy rośnie PO? Paradoksalnie też przy okazji gospodarki, co pewnie nie będzie dla wielu obserwatorów do zaakceptowania, ale szybko wyjaśniam, co mam na myśli.



share

Aktualnie obowiązująca teoria ekonomiczna przekonuje o korzyściach płynących ze zmniejszania roli „rządu” w funkcjonowaniu państwa. Nic dziwnego, że pogląd ten dominuje wśród polityków państwa europejskich, czego wynikiem jest m. in. Dążenie za wszelką cenę do zrównoważenia budżetu.  Także japońska gospodarka od lat odnosiła szkody wywołane koniecznością równoważenia budżetu podczas deflacji. Na szczęście, coraz więcej ludzi zauważa przepaść  pomiędzy teorią, a rzeczywistymi skutkami takiego podejścia. Szczególnie cieszy ruch, jaki narodził się wśród młodych ludzi – studentów czołowych światowych uczelni ekonomicznych (London School of Economics, Cambridge, Essex, Mnchester, itd.), którzy w obliczu postępującej dewaluacji idei neoliberalnych, coraz mocniej domagają się wiedzy o innych, do tej pory pomijanych przez akademickie programy nauczania, teoriach ekonomicznych. Całą nadzieja w młodym pokoleniu!



share

Naczelnym postulatem szkoły neoliberalnej, jest dążenie do maksymalnego zmniejszenia zakresu władzy i kompetencji rządu. O ironio, mam wrażenie, że Parlament Europejski – wydawałoby się z haseł, że liberalny, wręcz przeciwnie – dąży do kontroli i zunifikowania życia Europejczyków pod każdym względem. Ale to tylko taka dygresja…
Istotne jest co innego: otóż ta cała dyskusja nad tym, czy lepszy jest „wielki” i „mały” rząd jest w większości przypadków jałowa i bezsensowna. Ujmując to w dosadnych słowach – rząd powinien być taki, jaki jest w danym momencie potrzebny! Czyli na przykład, kiedy państwo ma zdrową, dynamicznie rozwijającą się gospodarkę, to nic lepszego nie można zrobić, jak ograniczyć poziom interwencji rządu na rynku i pozwolić sektorowi prywatnemu rozwijać się samodzielnie.  Ponieważ, jak przekonuje szkoła neoliberalna: wydatki rządowe, w porównaniu z prywatnymi są zwykle mniej efektywne.

Strony