gospodarka



share

Odkąd ludzie nauczyli się rozpoznawać infekcje i radzić sobie z nimi przy pomocy domowych sposób, zauważyli też pewne prawidłowości związane z przyrodą. Kaszle się, smarka i dostaje gorączki głównie w okresie jesienno–zimowo–wiosennym, przed czym nie ma ratunku. W zasadzie od stuleci nic się w tej materii nie zmienia, oczywiście można zastąpić sok z kiszonej kapusty Rutinoscorbinem, syrop z cebuli jakimś wynalazkiem typu Supremin Max, ale generalnie zasada jest prosta: katar leczony 7 dni, katar nie leczony tydzień. Jedyne co odróżnia dotychczasowe pospolite infekcje od tej najmodniejszej, to media i statystyki. Podłączono kaszelek pod media i komputery, z wyjątkowych przypadków śmiertelnych, które stanowią promil, zrobiono hekatombę.



share

Choćbyś chciał to nie unikniesz tematu, to jest jak poranne wiercenie wiertarką udarową u sąsiada. Dodatkowo sygnał wzmacniają media i politycy i na końcu trzeba sobie zdać sprawę, pozbywając się złudzeń, że będzie lepiej. Przeciwnie przyjdzie sezon infekcyjny i się zacznie ze zdwojoną siłą, o ile nie pojawi się cudowna szczepionka, jako nowe placebo. Jeśli czegoś nie możesz przeskoczyć, to musisz obejść. Oczywiście walenie głową w mur ma swój romantyczny urok, ale gdy się człowiek zbliża do pięćdziesiątki, nieco traci zapał. Postaram się zracjonalizować „nową normalność” w taki sposób, aby nie zwariować i na początek mam dobrą wiadomość, której będę się trzymał do samego końca. Wygląda na to, że powtórki paranoi z marca i kwietnia nie będzie, co nie znaczy, że paranoi zabraknie.



share

Normalnie nie poświęciłbym jednego słowa wstępu do tytułowej deklaracji, ale czasy są takie, że wszyscy odbierają wszelkie komunikaty z wyjątkowym napięciem, zatem dla ludzi myślących, a takich zawsze szanuję, kilka słów wyjaśnienia. Nie robię żadnej wolty, nie zapiszę się do żadnej nowej grupy. Co więcej pomimo nieprawdopodobnej marności jaką od miesiąca popisuje się nasza władza ukochana, nadal uważam, że największy dramat Polaków polega na absolutnym braku wyboru. Szkoda mi palców i klawiatury na opisywanie opozycji i to w każdej postaci, to jest taki antypolski chłam, że w ogóle nie ma o czym mówić. W związku z taką oceną sytuacji, zacisnąłbym zęby, zatkał usta, nos, oczy i powstrzymując odruch wymiotny ruszył do skrzynki wyborczej, aby uchronić Polskę od najgorszego z możliwych wyborów.

Strony