Francja



share

W pierwszym odruchu i komentarzu, na widok płonącej katedry Notre Dame, napisałem: „Symboliczne podsumowanie tego, co się stało z Francją”. Szybko okazało się, że nie ma w tym krzty błyskotliwości i oryginalności. Tysiącom, jeśli nie milionom ludzi, w jednej chwili przyszło do głowy to samo lub coś bardzo podobnego. Pożar katedry w mgnieniu oka stał się symbolem i jedyną, choć mocną, konkurencją dla tej reakcji, były teorie odnoszące się do przyczyn pożaru. Czytałem kolejne emocjonalne i radykalne wypowiedzi, co jest normalne w takich sytuacjach, ale już po 10 minutach wiedziałem, jak to się skończy.



share

Do klasycznego konfliktu i walki o podium pomiędzy kurą i jajkiem dochodzą nowe dylematy, a wśród nich pojedynek mediów klasycznych z Internetem. Dziś ten konflikt w moich oczach rozstrzygnął się sam, ewentualnie jestem głupszy niż mi się wydawało. Przeczesałem media tradycyjne i wiele zakamarków Internetu, no i nie znalazłem nic sensownego, co wyjaśniałoby podłoże zamieszek oraz powstanie nowego ruchu „żółtych kamizelek”. Media tradycyjne i Internet zajmują się „przymiotnikowaniem”, czyli wyrażeniami oburzenia, zaniepokojenie i tego wszystkiego, co nic nie kosztuje, ale zawsze możne sobie ulżyć.



share

Na portalu społecznościowym Twitter zagotowało się od rewelacyjnego doniesienia, że Polska przyjęła 2700 uchodźców z Europy Zachodniej. Siłą psychologii tłumu wszyscy się wzięli za komentowanie „skandalu” i tylko gdzie nigdzie padły prośby o podanie źródła tej rewelacji. Pewne tematy w przestrzeni publicznej zawsze i wszędzie będą komentowane odruchowo, tak jest z aborcją, tak jest ze świeckim państwem i nie inaczej wygląda sprawa „uchodźców”. Partia rządząca, która nie zdaje sobie sprawy z siły społecznych odruchów i siły wirtualnej debaty publicznej ma naprawdę poważny problem. Fakt, że PiS trwa w takim stanie świadomości został wielokrotnie potwierdzony, a teraz przyszło żałosne podsumowanie.

Wieść o tym, że rzekomo przyjęliśmy 2700 „uchodźców” rozeszła się natychmiast, temat podjęli „nasi dziennikarze” i co więcej posłanka PiS Krystyna Pawłowicz, przy której wpisie, moja życzliwa krytyka jest zupełnie niewinna:

Strony