film



share

Czy w polityce nie bierze się jeńców? Oj głupi ty jeden z drugim! Pewnie, że się bierze i używa jako argumentu w walce. W sezonie ogórkowym mamy całą serię utopień przeplatanych z komunikatami, że trzeba dużo pić. Przerwy między tragicznymi wypadkami uzupełniają niesforne zwierzęta: łosie, dziki, cietrzewie i co się na kamerę nawinie. Trudny to czas dla polityków, nic się nie dzieje, a to znaczy, że jest problem. Pod coś się trzeba podczepić, gdzieś warto zrobić zadymę, w przeciwnym razie biznes nie będzie się kręcił. No i nagle na plaży pojawił się gniot reżysera od gniotów.



share

Dwie sprawy i bardzo proszę, aby obie traktować niezwykle poważnie, a pierwszą nawet bardziej, bo w przeciwnym wypadku dojdzie do tragedii. Pedofilia w Kościele jest faktem, co więcej na tyle bulwersującym, z powodu wieloletniego ukrywania śmiertelnego grzechu i bezkarności pedofilów, że ten temat nie jest domeną lewaków. Od lat chwalę się swoim prowincjonalnym pochodzeniem i zapewniam, że Józefowa z końca wsi, która robi za lidera kółka różańcowego, może na plebanii się nie odezwie, ale przy sklepie i na przystanku, „gada na księdza” jak wszyscy we wsi.



share

Dawno temu, gdy „Jurek” Owsiak nazywający mnie nierobem, byczył się za pieniądze z puszek dzieci w swoim skórzanym fotelu Land Rovera, pracowałem w firmie motoryzacyjnej. I w tejże pracował jedyny człowiek, który posługiwał się językiem angielskim. Firma zajmowała się importem felg aluminiowych z Włoch, no i ktoś musiał jakiś język znać. Kolega znał i dlatego szef po szkole średniej mianował go dyrektorem, żeby fajnie wyglądało. Bardzo dobrze wspominam dyrektora, chociaż spięcia między nami były, ale lubiłem go za mądre i krótkie stwierdzenia. Kiedyś powiedział coś o „Ogniem i mieczem” według Hoffmana: „Hoffman zabił dzieło, nikt już takiego filmu nie nakręci, jak trzeba”.

Strony