farsa



share

Wczoraj na jednym z portali opublikowałem krótkie i oczywiste zdanie, że PO bez TVN i „Gazety Wyborczej” byłaby politycznym trupem i to od dawna. Tylko wyżej wymienione polskojęzyczne „media”, wspierane przez pomniejsze ośrodki propagandowe, utrzymują tę polityczną kompromitację przy życiu. Postawionej tezy w zasadzie nie trzeba argumentować, wystarczy mieć oczy, uszy i kawałek mózgu, a wszystko samo się wykłada na tacy, jednak dla porządku przywołam chociaż dwa argumenty, przede wszystkim dlatego, że są wyjątkowo zabawne.



share

Od dwóch miesięcy słyszałem, że koniecznie trzeba poczekać na projekty ustaw, a dopiero potem o nich mówić. I cóż takiego się zmieniło po ogłoszeniu prezydenckich projektów? Dla mnie absolutnie nic! Nie ma jednej rzeczy, może poza efekciarską „skargą obywatelską” i wygłupem ze zmianą konstytucji, co by mnie zaskoczyło. Od momentu wniesienia wet było jasne, o co toczy się gra. Przede wszystkim o kadry, a ściślej kto te kadry wybierze. Nie po to Andrzej Duda wetował ustawy PiS, żeby pozostawić ministrowi sprawiedliwości kompetencje, które w swoich projektach przypisał sobie. Tak samo pewne było, że Prezydent nie zrezygnuje z 3/5 głosów przy wyborze członków KRS, bo sam by się ośmieszył, przecież to jego pierwsza propozycja, o którą walczył.



Naukowcy i wykładowcy znają na pamięć etapy rewolucji. Zaczyna się od żaru, potem następuje zmęczenie, na końcu pojawia się zjadanie dzieci i farsa. Rewolucja 1000 kanapek przeszła przez wszystkie trzy etapy w ekspresowym tempie, a resztę czasu w całości poświęciła farsie. Wyjaśnię może na początku dlaczego 1000 kanapek, bo tylko wąskie grono zapaleńców wie o co chodzi. Poseł Piotr Marzec, bardziej znany jako Liroy, zdradził największą tajemnicę spektaklu urządzonego przez „totalną opozycję”. Do sejmu, parę godzin przed akcją ktoś zamówił 1000 kanapek. Ten fragment skeczów doskonale pokazuje całość tragifarsy, ale oczywiście były wydarzenia bardziej zabawne.

Strony