fakty



share

Jesteśmy po serii „afer” PiS i aferze Neumana, pierwsze emocje oklapły, próby budowania wyborczej historii na „rzyganiu Tczewem” też nie przyniosły PiS rewelacyjnych wyników. Słowem potwierdziło się to, o czym pisałem wczoraj. Mamy do czynienia z obozami politycznymi skrajnie zantagonizowanymi i nie ma takiej możliwości, aby jakakolwiek afera mogła uruchomić masowy przepływ elektoratu z POKO do PiS i odwrotnie. Wszystkie publicystyczne tezy i dziennikarskie interpretacje można miedzy stare baśnie włożyć, zarówno te o roli Kuchcińskiego, Banasia i „Zniewolonej Emi”, jaki to ostanie potwierdzenie czym jest PO, a jest po prostu mafią.



share

Od zawsze walczę z mitem, który głosi, że polityka to nie są emocje, no może nie od zawsze, ale od dłuższego czasu. Polityka na emocjach stoi, a wygrywa ten, kto potrafi na chłodno emocjami zarządzać. Problem polega na tym, że łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Posługując się bieżącym tematem dnia z wielką łatwością mówię, że rozpętana afera w Białymstoku skończy się tak, jak zawsze i nie tylko nie uderzy w PiS, ale dołoży PiS argumentów. Nie mam miejsca na wyjaśnienie dlaczego tak się stanie, wystarczy jednak przypomnieć sobie znacznie większe afery, choćby „film Sekielskiego” i wszystko stanie się jasne.



share

Fruwa w eterze taki bardzo kontrowersyjny termin: „cechy narodowe”. Mam z tym problem i najchętniej uznałbym, że coś takiego nie istnieje, ale po chwili mam wyrzuty sumienia i wątpliwości, czy aby nie daję sobie prawa do rozstrzygania tak poważnych dylematów. No i właśnie w powyższym zdaniu zawiera się jedna z cech narodowych Polaków – brak pewności siebie, często mylony z pychą. Nie licząc drugiego i trzeciego pokolenia ubeków oraz przypadków indywidualnych, większość Polaków ciągle się zastanawia na ile sobie mogą pozwolić i jak się mają zachowywać.

Strony