fakty



share

Jest taka kabaretowa piosenka, w której da się usłyszeć refren: „Ja wiedziałem, że tak będzie”. W przypadku ostatnich działań PiS można ten refren śpiewać w ciemno i nie da się spudłować. Z chwilą, gdy sam Jarosław Kaczyński, w towarzystwie anonimowego młodzieżowca PiS, odpalił temat zastępczy, przynajmniej tak się mu wydawało, a w rzeczywistości odpalił kolejny kryzys w obozie władzy, wiedziałem jak to się skończy. Przede wszystkim łatwo było przewidzieć ożywioną „debatę publiczną” i straty we własnym obozie, wystarczyło sobie przypomnieć pierwsze podejście do ustawy „futerkowej”. Dalej też nie ma wielkich trudności z odczytaniem przebiegu przyszłych wydarzeń, wszystko do bólu przewidywalne.



share

W pierwszych słowach mego felietonu serdecznie pozdrawiam wszystkich tych, którzy mieli siedzieć, a teraz się z nas śmieją. Jest to jakiś rodzaj talentu i determinacji, gdy z rękami w „bransoletkach” daje się wykrzyczeć nie tylko swoją niewinność, ale jeszcze oskarżyć „państwo policyjne”. Schemat powtarza się od lat, każdy złodziej z legitymacją partyjną zawsze i wszędzie wchodzi na ambonę i wygłasza do znudzenia powtarzalne kazania. Jeśli się komuś wydaje, że to już nie działa, to bardzo głupio mu się wydaje. Działa znakomicie i na każdym szczeblu. Gawłowski został senatorem, Zdanowska prezydentem Łodzi, wcześniej przez lata nietykalny był Stokłosa, no i Hanka Gronkiewicz-Waltz, pomimo „reprywatyzacji” połowy Warszawy trzymała się doskonale.



share

Przy analizowaniu dowolnych decyzji politycznych, czy zachowań społecznych zawsze zaczynamy od podstaw. Komu się wydaje to śmieszne albo uważa, że właśnie jest obśmiewany, musi… zacząć od podstaw. Zwracam najwyższą uwagę, że wszelkie teorie jakie się pojawiają w przestrzeni publicznej niemal zawsze oparte są na sensacyjnych detalach i piętrowych kombinacjach. Weźmy pierwszy z brzegu aktualny przykład, czyli obstrukcję ustawy „mieszanej” w senacie. Ile wersji się pojawiło? Około setki, łącznie z tą najbardziej absurdalną, że Grodzki będzie p.o. Prezydenta RP. A jakie są podstawy? Proste, PiS zależy, aby wybory odbyły się jak najszybciej, PO chce czasu, który działa na ich korzyść.

Strony