fakty



share

Trzeba z satysfakcją odnotować, że pomysł z wyłączeniem ośrodków propagandowych zwanych „mediami”, okazał się strzałem w stopę i parę innych wrażliwych części ciała „dziennikarzy” protestujących. Takiej radości Narodu dawno nie widziano, „media” miały nadzieję, że uzyskają wściekłość i błagania opuszczonych widzów, słuchaczy i czytelników, tymczasem dało się usłyszeć jedno wielkie „uff, jaka piękna cisza!”. Oczywiście ta reakcja była przeplatana sztuczną zadymą wywoływaną przez „opozycję” i jej bojówki, efekt psuły także czynne media „obozu patriotycznego”, które w produkcji propagandy nie ustały. Tak, czy inaczej ludzie zdecydowanie bardziej protestowali przy zamknięciu restauracji i stoków, niż TVN i GW.



share

Jest taka kabaretowa piosenka, w której da się usłyszeć refren: „Ja wiedziałem, że tak będzie”. W przypadku ostatnich działań PiS można ten refren śpiewać w ciemno i nie da się spudłować. Z chwilą, gdy sam Jarosław Kaczyński, w towarzystwie anonimowego młodzieżowca PiS, odpalił temat zastępczy, przynajmniej tak się mu wydawało, a w rzeczywistości odpalił kolejny kryzys w obozie władzy, wiedziałem jak to się skończy. Przede wszystkim łatwo było przewidzieć ożywioną „debatę publiczną” i straty we własnym obozie, wystarczyło sobie przypomnieć pierwsze podejście do ustawy „futerkowej”. Dalej też nie ma wielkich trudności z odczytaniem przebiegu przyszłych wydarzeń, wszystko do bólu przewidywalne.



share

W pierwszych słowach mego felietonu serdecznie pozdrawiam wszystkich tych, którzy mieli siedzieć, a teraz się z nas śmieją. Jest to jakiś rodzaj talentu i determinacji, gdy z rękami w „bransoletkach” daje się wykrzyczeć nie tylko swoją niewinność, ale jeszcze oskarżyć „państwo policyjne”. Schemat powtarza się od lat, każdy złodziej z legitymacją partyjną zawsze i wszędzie wchodzi na ambonę i wygłasza do znudzenia powtarzalne kazania. Jeśli się komuś wydaje, że to już nie działa, to bardzo głupio mu się wydaje. Działa znakomicie i na każdym szczeblu. Gawłowski został senatorem, Zdanowska prezydentem Łodzi, wcześniej przez lata nietykalny był Stokłosa, no i Hanka Gronkiewicz-Waltz, pomimo „reprywatyzacji” połowy Warszawy trzymała się doskonale.

Strony