fachowcy



share

Psychologię uważam za większą paranaukę niż socjologię, większą w sensie bardziej paranaukową, ale tak sobie myślę, że mógłbym wyleczyć Jana Marię Rokitę z kompleksu „Niemcy mnie biją”. Terapię dla Rokity mam bardzo prostą, niech sobie włączy radio i posłucha Tomasza Zimocha albo poczeka na telewizyjne skróty werbalnej grafomanii. Niespecjalnie chciałbym czynić krzywdę redaktorowi Zimochowi, bo nic złego mi nie zrobił i pośród wszystkich gwiazd medialnych nie jest ani specjalnie szkodliwy, ani specjalnie irytujący. Jakaś tam słodkość w jego krzykach daje się zauważyć: „Panie Turek, kończ pan ten mecz!” było bardzo słodkie i chyba od tego cukiereczka zaczęła się kariera redaktora. Zdarza się powiedzieć coś zabawnego w szale emocjonalnym, ale podstawowe pytanie brzmi, co to ma wspólnego z profesjonalnym komentarzem radiowym, który dziś jest już sztuką pradawną, a ostatni żyjący, który potrafi to robić nazywa się Bohdan Tomaszewski.



share

Z radością i dumą przyjąłem werdykty, co w nich głosdający blogerem roku kuraka zrobili, a srebrnoustą dwatysiące ósmego- Rokitową. Radość ma tym ogromniejsza, że na jedno i drugie sam  głos dawałem, zawsze się człowiek cieszy, jak mu coś w życiu wyjdzie, krowa się ocieli, sąsiadowi świnia zdechnie, a najstarsza i najbrzydsza córka wreszcie za mąż wyjdzie.
Do ogólnych pogratulawań i weseleń jednak się nie dołączę, a to z zazdrości wielkiej powodu, bo i laptop i statuetki ze srebra odlane, rzecz kosztowna a cenna w tych kryzysu ciężkich i biednych, głodnych, ponurych czasach. Może se totka wyślę, trza na fali szczęśliwych trafów płynąć, jakby chociaż „czwórka” wpadła, będzie na palto wiosenne i buty do potrawie biegania. Trzymcie kciuki.
Coby jednak jednemu się wiodło, drugiemu wieść się nie może, równowaga w przyrodzie rzecz święta i dbają o to anieli z szatanami by nie zakłócać, nie psuć tego stanu.