Ewa Kopacz



share

Od czasu do czasu, co bardziej zniecierpliwieni ludzie pytają mnie, czy się dobrze czuję i kiedy skończę z zachwytami, zwłaszcza, że zachwyty kieruję w stronę polityków nowej władzy. Nic bardziej mylnego, ale owszem, sam siebie nie poznaję, bo z reguły jestem krytycznie nastawiony do rzeczywistości, z tym, że krytyka ma na celu przywracanie normalności. Zachwycam się nie nową władzą, a już na pewno nie politykami, mnie autentycznie fascynują pierwsze przebiśniegi praworządności, godności i państwowości. Gdy się 25 lat żyło w marności i zaprzaństwie, to na każdy przejaw jakości i suwerenności winno się dmuchać i chuchać, nie gasić i to pomyjami. Wczoraj przeżyłem wielki dzień, dziś było równie godnie i uroczyście, państwowo i po polsku. Ale zobaczyłem też tysięczny raz galaktyczną przepaść i ciarki mi przeszły po plecach. Po przemówieniu Prezydenta Andrzeja Dudy i potem Kornela Morawieckiego Polak nabiera poczucia własnej wartości.



share

Tekst niesmaczny - osoby wrażliwe i subtelne na dodatek upraszam o brak jakiegokolwiek zainteresowania moim tekstem - o gnoju tu mowa będzie. O kondycji tzw. (przepraszam ludzi poważnych i mających do siebie szacunek) "społeczeństwa" mniej świadczą wyniki wszelkich wyborów i referendów innych - bo to moze być przejaw chwilowej zaćmy lub zachłystu innego. O kondycji świadczą ikony i celebryci - stawiani gawiedzi za wzór i przez tę gawiedź umiłowani.
Ot, choćby taka komisarz Bieńkowska - lat temu dwa jako Elzbieta I na okładce Newsweeka, dziś .......(cenzura osobista).
Mnie tam rybka, czy Bieńkowska chla, czy to tylko efekt przedawkowania zabiegów upiększających - mnie przeraża, że osoba tak knajacko prosta (pracować za 6000 zł????) o tak prostacko-wulgarnej "urodzie" uchodzi(ła) za "piękność polskiej polityki" i mogła być lansowana bez jakiegokolwiek protestu czytajacych o niej i patrzących na jej zdjęcia polskich kobiet.



share

Mogłem napisać dzisiejszy felieton w ciemno, jako gotowca, ale z głębokiego szacunku dla Czytelnika poczekałem na koniec debaty, aby potwierdzić tezy sprzed wielu dni. Najmniejszego zaskoczenia, obie rywalki pokazały co potrafią i czego nie potrafi jedna z nich. Gadać każdy może, co ślina na język przyniesie i z taką papką słowną wystąpiła Kopacz, te same zgrane frazy, ta sama chaotyczna gestykulacja, pisk zamiast głosu i roztrzęsione wywody. Beata Szydło mówiła konkretami, powtarzając wielokrotnie proponowane rozwiązania, celniej ripostowała i sprawiała wrażenie poukładanej kobiety, z predyspozycjami do zarządzania dużym projektem. Mówiąc krótko Szydło połączyła cechy technokraty, w najlepszym tego słowa znaczeniu i medialnego, poprawnego, przygotowania. A Ewka, jak to Ewka cały czas trzymała za siebie kciuki, żeby dotrwać do końca i to był jej największy sukces, że dotrwała.

Strony