europa



Pierwszy raz jestem w stanie pojąć o co chodzi z tym wstydem, prowincją i ciemnogrodem na cały świat. Zrozumiałem, bo zobaczyłem na własne oczy, prowincjusza z Sopotu, który rozbieganym wzrokiem wodził po całej Brukseli i próbował: po pierwsze zrozumieć, co się nie do niego mówi, po drugie zwrócić na siebie uwagę. Przed wyborami w USA Tusk popisał się „dowcipem” w języku, którego nie za, nie rozumie i nie potrafi się nim posługiwać. Żałosny wpis natychmiast podchwyciła Wyborcza, małomiasteczkowa gazeta dla posiadaczy licencjatów z marketingu, która nieustannie usiłuje z prostaczka malującego kominy uczynić męża stanu. Dowcip wyglądał tak:

My wife's latest comment: one Donald is more than enough!

Podam też tłumaczenie, żeby Tusk zrozumiał, co mu stażystka podsunęła:

Ostatni komentarz mojej żony: jeden Donald wystarczy



share

Nie będę ukrywał, że sytuacja Prawdziwych Europejczyków nie jest łatwa. Z jednej strony krwawy reżim PiSu zaczął wyprowadzać Polskę z Europy, z drugiej w obozie Prawdziwych Europejczyków chaos i zamieszania a po trzecie - brak jednego źródła etapów mądrości co powoduje, że Prawdziwi Europejczycy nieraz nie wiedzą jak mają myśleć. Ogólnie sytuacja nie do pozazdroszczenia i nie widać nawet nikłego światła w tunelu.  

Jako osoba pełna serca i miłosierdzia nie mogę pozostawić tak braci Europejczyków zagubionych niczym małe dzieci na dworcu. Przygotowałem mały poradnik w formie hasłowej by wiedzieli jak mają myśleć, który to tekst mogą sobie wydrukować i włożyć do kieszeni by posiłkować się w chwilach moralnego zwątpienia i zmasowanego ataku kaczystowskich siepaczy. Zaczynamy!



share

Najgorszy sort chwycił się najnowszej iluzji. Zwolniono blokadę i ruszyła maszyna losująca sondaże. Trzy kolejne pokazują, że „PiS się kończy”, ale nie zrobiło to większego wrażenia, więc dorzucono trzeci. Oto „europejski” Donald Tusk z poziomu 16% poparcia wystrzelił na 50,1% i wygrywa z Prezydentem Andrzejem Dudą. Pośmiałabym się z tego dłużej, ale czas goni, za chwilę umówiona pora publikacji felietonu, potem mecz z Czarnogórą. Z podanych przyczyn pośmieję się krótko i dodam poważnie, że takie cyrki się urządza w ramach „Polexit”. Proszę się nie oswajać z tym makaronizmem i neologizmem jednocześnie, bo to szybciej umrze niż się narodziło, niemniej czymś lukę po Rzeplińskim trzeba było wypełnić. Mamy być europejscy, a jak się wyraziła jedna ze śpiewaczek „Ody do radości” najpierw trzeba być człowiekiem, potem Europejczykiem i dopiero na końcu Polakiem.

Strony