esbecja



share

Ja osobiście, jakby powiedział poseł PO, Nowoczesnej lub PSL, mam czyste sumienie. Wbrew powszechnej opinii od zawsze uważam za wyjątkową tandetę moralną i intelektualną, tak zwane jechanie po policji bez żadnych hamulców. Owszem jest wiele rzeczy, na których nie zostawiłbym suchej nitki, na przykład niesławne czajenie się krzakach, aby zarobić na wypłatę, bo to z bezpieczeństwem ruchu drogowego nie ma nic wspólnego. Dwa razy byłem okradziony i dwa razy policjanci praktycznie mnie wyśmiali, że im zawracam du..ę. Widziałem też na własne oczy, jak napaleni szeregowcy pałowali zapitego punka, a przed skinami spie… uciekali, aż się dymiło. Wszystko prawda, ale…



share

Jakoś tak się złożyło, że w ostatnim czasie parokrotnie bawiłem się w świeckiego pastora i nim się z tego wytłumaczę od razu uprzedzam, że dziś nie będzie inaczej. W czasie Inkwizycji, która nieustannie jest przywoływana w okolicznościach tak durnych, że się pisać nie chce, zapewne byłbym pierwszym kapłanem ateizmu, bo taką już mam wredną naturę, że nie cierpię konformizmu narzuconego ogniem i mieczem. Współcześnie dostrzegam bezdennie idiotyczną laicyzację i mam ochotę powtórnie wejść na ścieżkę bogobojnego katolika, szybko się jednak reflektuję, bo czego jak czego, ale happeningów to nam nie brakuje. Tyle wyjaśnień, pewnie mało satysfakcjonujących dla wiernych i niewierzących, ale czas na konkret w postaci katechetycznego postulatu. „Resortowe dzieci” przebadano we wszystkich możliwych kierunkach, jednym wyszła prawda, drugim obrzydliwość, trzeci starają się uchodzić za inteligentnych analityków środka, jakby to w ogóle było możliwie.



share

Parę godzin po śmierci Tadeusza Mazowieckiego, czyli w najlepszym możliwym dla nekro - cenzury czasie, Adam Michnik i jego redaktorzy wystrugali bejsbola z nie istniejącej jeszcze trumny I Premiera II PRL. Na top strony trafił artykulik, który miał wytłumaczyć „co naprawdę powiedział Tadeusz Mazowiecki”. Redaktor zatrudniony na umowę zlecenie wyjaśnił kurczącym się czytelnikom GW, że Mazowiecki mówił o „grubej linii”, nie o kresce, a kiedy to mówił miał na myśli odpowiedzialność własnego rządu za przyszłe działania, nie zaś brak rozliczenia zbrodniarzy z przeszłości. Zabieg propagandowy tak błyskotliwy, jak na GW przystało. Żeby nie wchodzić w naukowe terminy i techniki retoryczne, nazwę rzecz po imieniu „pieprzenie kotka za pomocą młotka” albo bardziej dyplomatycznie „odwracanie uwagi”.

Strony