emocja



share

Nigdy w życiu nie uczestniczyłem w żadnych naukowych panelach, raz byłem na wieczorku poezji, po paru piwach, żeby popatrzyć na młode piersi rozmarzonych koleżanek. Mierzi mnie sztafaż w jakimkolwiek wydaniu i nie inaczej jest z tym pseudonaukowym analizowaniem głosu Internetu. Coś podobnego w przyrodzie nie istnieje, bo Internet to tylko i wyłącznie elektryfikacja. Przy pierwszych diabelskich wynalazkach ludzie identycznie panikowali. Bodaj w Anglii istniał przepis, że przed automobilem musi biec człowiek z chorągiewką i ostrzegać, jaki diabeł jedzie. Wynalazca prądu zmiennego, szaleniec Tesla, został zaszczuty histerią, która przetrwała dziesięciolecia. Propaganda konkurencji grzmiał, że elektryfikacja zabija i podpala chałupy. Jedno i drugie jest prawdą, pod warunkiem, że do prądu podłączymy idiotę. Za kierownicą samochodu i tablicą rozdzielczą siedzą rozumni i taborety, za klawiaturami komputerów ten sam skład.



share

Od paru i to dosłownie od paru lat, bo więcej jak dwa lata nie będzie, drażnię się wszem wobec podziałem znaczeń. Podział w moim drażniącym rozdwojeniu przebiega w takim miejscu, które mało kto akceptuje. Uważałem, uważam i będę uważał, że niektóre owoce dobre, słuszne i dozwolone jednostce, w społeczeństwie muszą być ściśle reglamentowane. Jestem jednym z tych ateistów, których lubią nawet najgłębiej wierzący, fanatyków nie liczę, a lubią mnie dlatego, że ja nie wyszydzam, nie gwałcę, nie poniewieram, nie walczę, nie zmuszam, nie usiłuje zmienić, nie zamierzam poprawiać emocji. Ateizm to jest stan umysłu nie ducha, zatem wszelkie próby nawracania na ateizm są żałosne, są sekciarskie, pogańskie, prymitywne. Człowiek, który nie potrafi przejść z szacunkiem wobec stanu ducha bliźniego jest gówniarz nie ateista.