elektorat



share

Nie wiem czy to zostało zauważone i odnotowane przez suwerena, ale w ostatnich wyborach, nie licząc skrajnie głupich sondaży, większość prawie trafiała wynik. Prawie to znaczy, że mieściła się w błędzie statystycznym, może trochę podniesionym do 4%, jednak i tak widać wyraźny przełom. Exit poll, na który też wielu narzekało i słusznie, to już w ogóle idealnie ustrzelił ostateczny wynik, ale wiadomo ludzie raczej wolą narzekać, zwłaszcza na politykę, niż zauważać dobre strony. Wspominam o tym z jednego powodu, otóż pojawił się nowy sondaż z bardzo korzystnym, ponad 46%, wynikiem dla PiS i spadkiem POKO do 25%. Czy to możliwe i rzeczywiście się przekłada na preferencje wyborcze?



share

Po co są sondaże, przecież każdy wie, że to manipulacje i nie prezentowanie, ale ustawienie preferencji wyborczych. Sondaże są po to, żeby się ludzie podniecali i nieważne jak bardzo się będą zarzekać, to w tyle głowy zawsze jest niepokój lub euforia. Obserwuję zachowania grupowe wszystkich elektoratów i to co wyróżnia elektorat PiS mogę nazwać labilnością emocjonalną. W poniedziałek całe grupy potrafią marudzić, że PiS nie ma szans na samodzielne rządy, by piątek mówić bez oporów o większości konstytucyjnej. I wszystko zależy od tego, czy sondaż pokaże TVN, czy TVP.



share

Jeden pomysł na kampanię wyborczą mają lewackie kanapy skupione pod wspólnym szyldem „koalicja lewicowa”. Pomysł stary jak sam komunizm i sprowadza się do rewolucji. Wychodzą na ulicę machają rewolucyjnymi sztandarami, prowokują i usiłują szokować. W tym ostatnim aspekcie lewackiej aktywności tkwi cały ich problem. Otóż nie da się szokować, co tydzień tym samym, a właściwie od lat tym samym. Pewną nowością było wprowadzenie do sejmu panoptikum Palikota, ci wszyscy mordercy księży, udający teraz dziennikarzy, pachołek Urbana, stary komuch przebrany za babę, rzeczywiście szokowały.

Strony