ekstradycja



share

Jak nigdy jestem rozdarty moralnie i intelektualnie, co ma wpływ na moją reputację nieomylnego i wszystko wiedzącego geniusza. A tak poważnie, to nie cierpię hamletyzowania i tych wszystkich fraz „zgoda, ale”. Tym razem jest inaczej, zgadzam się ze wszystkim sceptykami, że ekstradycja Dariusza Przywieczerskiego z USA nie będzie żadnym przełomem i niczego nowego do najgłośniejszej afery z początku lat 90-tych nie wniesie. Jestem też skłonny przyznać rację, że jest to swego rodzaju spektakl polityczny, ale tu się pojawia pierwsza i główna wątpliwość.



share

Nie wiem z czego to wynika, prócz ignorancji rzecz jasna, że większość dziennikarzy i polityków ma takie problemy z czytaniem sentencji orzeczeń. Być może jest to efekt wtórnego analfabetyzmu wywołanego „narracją”, że wyroków sądów się nie komentuje. Skoro się nie komentuje, to się po prostu odczytuje, ze zrozumieniem, czy bez, to już nie ma najmniejszego znaczenia. Wszyscy ci, którzy się posługują artykułami konstytucji, nie rozumiejąc ni w ząb co czytają, biorą się za analizowanie treści wyroków i wychodzi z tego prawdziwa komedia.



share

Wielu ludzi oburza się na Szwajcarów, że aresztowali Polańskiego. A niby dlaczego by nie mieli aresztować? Bo to wybitny Polak? Artysta znany na cały świat? Podpisali umowę, między innymi i z USA, że będą respektować międzynarodowe listy gończe i z tej umowy wywiązują się tak jak należy, nie bacząc na status poszukiwanego. To chyba dobrze o nich świadczy?
Polska też ma podpisane takie umowy z wieloma krajami i całkiem niedawno aresztowaliśmy białoruskiego dysydenta ściganego przez swój kraj za niby to przestępstwa gospodarcze. Po przeprowadzeniu analizy zarzutów i dokumentów zwolniliśmy go z aresztu deportacyjnego i nie wydaliśmy Białorusi.
Jeśli jakiś kraj ma być poważnie traktowany przez społeczeństwo międzynarodowe, to nie może sobie pozwolić na łamanie podpisanych umów.
A my nie powinniśmy krytykować innych za to, że poważnie traktują swoje zobowiązania.

Strony