dziennikarze



share

Określenie „jak z Barei” jest nieludzko eksploatowane dlatego wesprę je innym równie często używanym „jak z Mrożka”. Konferencja Tuska, na której miała się rozwiązać zagadka profanacji „Hej Jude” popełnionej przez śpiewającego Donalda, połączyła Mrożka i Bareję z czego wyszły jaja nie do wytrzymania. Na wielkim ekranie pojawiła się znana prezenterka PRL, Edyta Wojtczak i pożyczyła z okazji Nowego Roku „kolorowego życia”. Zaraz po Wojtczak mieliśmy rewię peerelowskiej mody, panowie w wielkich czapach ze sztucznego futra, baby zakładające na bazarze gacie, techniką przesuwania gaci pod spódnicą. Wszystko razem na tle siermięgi popeerelowskiej i nagle ciach – od 2004 do 2014 niech się mury pną do góry, niech kominy mają pion, słowem „10 świetlnych lat w Unii Europejskiej”. Po prezentacji premierzyca Bieńkowska objęła wzrokiem „ponurych” dziennikarzy i zapytała, co się z nimi dzieje, przecież było jasno pokazane i powiedziane, że teraz jest wesoło.



share

W 2010 roku, tuż po Smoleńsku, napisałem tekst dla inteligentnych ludzi, który miał zwracać uwagę na ówczesną piętę achillesową PiS, czyli beznadziejny przekaz medialny ze szczególną nieudolnością w prezentacji wizerunku Jarosława Kaczyńskiego. Artykuł w sposób oczywisty, przynajmniej dla każdego rozgarniętego człowieka, był zabiegiem retorycznym zwracającym uwagę na potrzebę profesjonalnego prowadzenia kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego. Sugerowałem by PiS w końcu zatrudnił fachowca z zewnątrz, który nie będzie się bawił w dopieszczanie prezesa i przebijanie się przez coraz głupszych doradców, ale skupi się na brutalnej, w stylu PO, skuteczności. Na fachowca prowokacyjnie wyznaczyłem samego siebie, żeby podkreślić skalę problemu, bo skoro niszowy bloger potrafi zdefiniować problemy i podrzucić parę konkretnych rozwiązań, to co w sztabie Kaczyńskiego robią takie „tuzy”, jak: Kurski, Dudziński, Kamiński i Bielan.



share

Na początku było słowo i tej wersji będę się trzymał, zdecydowanie wolę tę wersję niż teorię z chaosem w roli głównej. Słowem wstępnym chciałbym zadeklarować miłość do profesjonalnych dziennikarzy, a nawet do całego profesjonalnego dziennika i proszę mi wybaczyć nieporadność, ponieważ tracę dziewictwo i nie bardzo jeszcze wiem jak to się robi. Pierwszy raz otwartym tekstem deklaruję. Kocham „Rzeczpospolitą”, uważam że jest piękna, że ma cudowny, złożony z najbardziej inteligentnych dziennikarzy, zespół redakcyjny. Nie znam piękniejszego, bardziej inteligentnego, wiarygodnego i profesjonalnego dziennika, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Kochany dziennik i bardzo inteligentni, rzetelni oraz odważni dziennikarze. W sposób szczególny chciałbym wyróżnić Cezarego Gmyza, fantastyczny publicysta, sól „Rzeczpospolitej”, błyskotliwy, wyważony, racjonalny dziennikarz, najwyższej klasy i niedościgły wzór dla większości kolegów po fachu.

Strony