dziennikarze



share

Kiedy polityk przekazuje dziennikarzowi informacje, to zawsze liczy na trzy rzeczy. Po pierwsze, że dziennikarz nie ujawni jego nazwiska, po drugie, że dziennikarz opublikuje to, co polityk powiedział, po trzecie, że będzie miał z tego korzyść. Dziennikarzem nie jestem, w każdym razie nie mam legitymacji, ale informacje od polityków dostaję dość regularnie i zawsze podkreślam, co jest moją spekulacją, a co przeciekiem. Piszę ten wstęp, bo do pasji doprowadzają mnie bezrozumne komentarze na Twitterze, które nie potrafią oddzielić zabiegów retorycznych, okrzyków bojowych i presji, od rzeczywistych informacji. Oficjalne konto portalu @kontrowersje w sobotę opublikowało coś takiego:



share

Kompletnie mnie nie zajmuje los biednych dzieci w Mozambiku, Gwatemali i z brazylijskich faweli (slumsy). Wstaję rano, piję kawę, jem śniadanie i myślę co będę robił za chwilę. Nie chce mi się umyć zębów, drapie się po tyłku i powiewa mi to, że dzieci w Afryce nie mają co jeść. Siłą obojętności ciągnę do obiadu i znów zalewają mnie poważne dylematy. Wypadałoby pozmywać naczynia, ale czy nie lepiej wyłożyć sobie nóżki na pufie i poczytać co tam słychać w Internecie? I tak do kolacji błąkam się tu i tam bez żadnej refleksji nad ciężkim losem kalek, którym urwało nogi na azjatyckich polach minowych. Do północy gapię się w telewizor, pocieram prawą dłonią prawe ucho, piję wodę niegazowaną prosto z butelki i bez najmniejszego wyrzutu kładę się sapać. Wstaję rano, jem śniadanie…



Nie dalej jak wczoraj powoływałem się na materiał Marcina Wikło i Marka Pyzy z portalu „wSieci”, którzy wykonali kawał dziennikarskiej roboty, bez której nie naskrobałbym swojego felietonu. Przypominam o tym, bo nie mam zamiaru walić na oślep w kolejną kastę, która ma poczucie świętości. Istnieją prawdziwi dziennikarze i jeszcze kilku publicystów, ale jest ich, jak na lekarstwo. Zdecydowana większość osobników nazywających samych siebie dziennikarzami, to niegramotni sensaci biegający za „setkami” i to właśnie oni mają najwięcej do powiedzenia na temat zawodu, o którym nie mają pojęcia. Dawno nie widziałem takiej autokompromitacji pseudo dziennikarzy, jaką widać po opublikowaniu broszurki regulującej zasady organizacji pracy dziennikarzy na terenie sejmu.

Strony