dziennikarze



share

jak zakończy się sprawa incydentu w Gruzji. Język za zębami aż sprawa się wyjaśni takie tam ? wiecie?
Praktyczne przez cały czas śledziłem główne stacje informacyjne i przyznam szczerze ? ta dziennikarska żenua poruszyła mną do spodu. Ja rozumiem, że był NIUS. Poważna sprawa,
strzelanina, prezydenci - ale poraził mnie kompletny brak profesjonalizmu olbrzymiej większości dziennikarzy. Momentami odnosiłem wrażenie, że zachowują się jak stado wilków uganiające się za wilczycą w rui. A dobiło to, że kiedy Kaczyński, po przylocie, powiedział, że nie chce rozmawiać bo właśnie dowiedział się o śmierci bliskiej osoby, to stado nie zareagowało. Jakieś kamerowe przepychanki, padające mimo wszystko pytania dowodzą jedynie, że osoby publiczne powinny się trzymać z daleka od takich ścierwojadów, które nie są w stanie uszanować powagi komunikatu, który właśnie dostały. Tak najzwyczajniej ? po ludzku.



share

Czy na portalach blogowych możliwa byłaby egzekucja ministra Mirosława Drzewieckiego? Podobna do tej, jaką oglądaliśmy w telewizyjnym programie "Teraz My"? Jeśli pominiemy na razie różnice wynikające ze specyfiki środków przeprowadzenia operacji, odpowiedź jest prosta: zależy na którym blogowisku. Na kontrowersje.net pewnie nie. Tu na ogół dokonywana jest wiwisekcja reprezentantów innych obozów politycznych. Tacy jak Drzewiecki stanowią za to wdzięczny obiekt wdeptywania w glebę np. przez salonowców24. Owszem, jest kilka osób, które nigdzie w sieci nie są oszczędzane. Na przykład Andrzej Lepper czy Adam Michnik.



share

I pomyśleć, że był czas, kiedy dziennikarze marzyli, aby ich profesję wpisać do konstytucji jako zawód zaufania publicznego. Co więcej, sondaże wykazywały, że społecznym zaufaniem rzeczywiście się cieszyli. Media, szczególnie elektroniczne, przodowały w rankingach wiarygodności. Dziś mało kto o tym pamięta. A przypominanie takich ocen wzbudza tylko pusty śmiech. Wydarzenia takie jak medialna egzekucja ministra Mirosława Drzewieckiego przez tvn-owskie gwiazdy, Andrzeja Morozowskiego i Tomasza Sekielskiego, wywołują odruch obrzydzenia. Skłaniają do uogólnień o nowej kaście ścierwojadów. Polskie dziennikarstwo sięgnęło dna - słychać naokoło.

Nie ma jednej przyczyny tego stanu rzeczy. Niektóre są oczywiste. Nad innymi warto się zastanowić dłużej. Zacznijmy od spraw tyleż ogólnych, co trywialnych:

Strony