dzieci



share

Kompletnie mnie nie zajmuje los biednych dzieci w Mozambiku, Gwatemali i z brazylijskich faweli (slumsy). Wstaję rano, piję kawę, jem śniadanie i myślę co będę robił za chwilę. Nie chce mi się umyć zębów, drapie się po tyłku i powiewa mi to, że dzieci w Afryce nie mają co jeść. Siłą obojętności ciągnę do obiadu i znów zalewają mnie poważne dylematy. Wypadałoby pozmywać naczynia, ale czy nie lepiej wyłożyć sobie nóżki na pufie i poczytać co tam słychać w Internecie? I tak do kolacji błąkam się tu i tam bez żadnej refleksji nad ciężkim losem kalek, którym urwało nogi na azjatyckich polach minowych. Do północy gapię się w telewizor, pocieram prawą dłonią prawe ucho, piję wodę niegazowaną prosto z butelki i bez najmniejszego wyrzutu kładę się sapać. Wstaję rano, jem śniadanie…



share

Bardzo mi przykro, z kilku powodów na raz. Po pierwsze wczoraj wkleiłem tekst sprzed kilku lat, a datę publikacji zmieniłem dlatego, że algorytm portalu nie umieści na stronie głównej tekstu, który ma kilka lat. Po drugie, przykro mi, że musiałem wkleić stary tekst, ale po prostu nie mam nic do dodania, a i też przemóc się nie potrafiłem, aby 1000 raz pisać o tym samym. W końcu przykro mi i przepraszam po raz trzeci, że dziś znów tekst o Owsiaku, bo zgadzam się ze wszystkimi, którzy mają dość i co więcej staję na ich czele.



share

Przed wojną i kawałek po wojnie patologią było jedno nie siedmioro dzieci w rodzinie, tak było. Dziś tekst z cyklu odwieczna wojna psychologii z socjologią, czyli ulubiony obszar użytkowników Internetu, bo temat ogólnie rozwojowy i nie wymagający większej wiedzy. Jak to się zaczyna? A moja babcia miała 7 sióstr i trzech braci. Nie, nie prawda, bo mój tata miał jednego brata! A gdzie tam, moja sąsiadka ma pięcioro dzieci i chleje na umór! Bzdura znam od lat faceta, który wychowuje samotnie czwórkę i wódki do ust nie weźmie. Tyle do powiedzenia ma psychologia. Co na to socjologia? Mój dziadek był jednym z dziewięciorga narodzonych, mój ojciec miał czworo rodzeństwa, ja sam mam jednego brata i jedno dziecko. To jest socjologia, czyli odniesienie do pewnego przekroju, nie do jednostkowych przypadków na podstawie czego przyjmuje się generalne oceny.

Strony