dywagacje



share

Neologizm przyjmuje się tylko wtedy, gdy nosi dwie cechy, po pierwsze wzbogaca język, po drugie trudno go zastąpić synonimem. Szpagaciarze prawdopodobnie neologizmem nigdy nie będą, bo sam twórca przyznaje, że z powodzeniem da się zastąpić ten wynalazek całym szeregiem znanych słów, z tym, że większość z nich powszechnie uważana jest za obelżywe. Wyprodukowałem sobie nowy termin, żeby oddać istotę rzeczy oraz charakteru, unikając przy tym zbędnego ładunku emocjonalnego. Na początek zdefiniuję szpagaciarza i będzie to definicja opisowa. Idzie sobie normalny człowiek ulicą i widzi jak byczek okłada kobietę, reakcja normalnego człowieka na taki widok zawsze jest jednoznaczna – oburzenie i potępienie byczka. Idzie sobie bydlak ulicą i widzi to samo, reakcja bydlaka jest zawsze taka sama – przypi…l jej mocniej.



share

Tytułowa oczywistość wbrew pozorom wcale nie dociera do wszystkich, ale dotrze po fakcie. Za tydzień nie padnie rozstrzygniecie i to jest dobra wiadomość, za to dowiemy się kilku innych ważnych rzeczy. Jeśli wybory maja być sztucznie ustawiane w pierwszej turze, to Komorowski nie może zejść poniżej 40%, ponieważ każdy przekręt powinien uprawdopodobnić i uwiarygodnić końcowy efekt. Inną cenną informacją będzie sposób liczenia głosów. Wybory samorządowe od strony technicznej są najtrudniejsze ze wszystkich, dla odmiany wybory prezydenckie to łatwizna. Żadnych książeczek, żadnych kombinacji i algorytmów, po prostu wygrywa ten, który zdobędzie najwięcej głosów. Bez komputerów i przy pomocy przesyłek ekspresowych da się wszystko policzyć i podać do wiadomości w dwa dni. Każdy inny termin należy uznać za pierwsze próby kombinacji.



share

Tak się kolejny raz przysłuchuję i poczytuję w kilku miejscach naraz o granicach demokracji, wolności słowa, o wyższości liberalizmu nad socjalizmem i narodowców nad piłsudczykami. Patrzę w te mądrości płynące z ekranu i łeb mi puchnie, po czym padam znudzony i wracam do swojego ulubionego zajęcia – myślenia, by podzielić się tym, co wymyśliłem. Łamię w dzisiejszym felietonie jedną z żelaznych zasad, która zakazuje mi pisania na temat administrowania portalem. Posuwam się tak daleko, żeby ponownie zwrócić uwagę na jałowość dyskusji o doborze środków, którymi nigdy nie osiągnie się celu. Doskonale zdaję sobie sprawę, co jest największą wadą, ale jednocześnie siłą portalu kontrowersje.net, rzecz jasna chodzi o zamordyzm administratora, który nie ma litości i wycina bez uprzedzenia. Co więcej administrator kontrowersje.net tnie według jednego kryterium – autorskie poczucie gustu i sprawności intelektualnej.

Strony