dymisja



share

Bardzo mi przykro, że tak brutalnie niszczę nadzieje z marzeniami naiwnych komentatorów i obywateli, ale będzie dokładnie tak, jak napisałem w tytule. Nie ma takiej możliwości, aby doszło do dymisji kabotyna Grodzkiego i nawet nie o to chodzi, że dymisja doprowadziłaby do destabilizacji większości w senacie, ale chodzi o systemowe „zasady”. Niejakiemu Neumanowi przypisuje się definicję patologicznie pojętej lojalności: „Jeśli będziesz w Platformie, będę cię k... bronił jak niepodległości”. Bardzo nośne, łatwo zapamiętać i dlatego się przyjęło, ale to nie jest źródło selekcji negatywnej obowiązującej wśród elit RP III. Twórca nowego „porządku moralnego” był zbiorowy i nazywa się „okrągły stół”, przy którym esbecy dogadali się ze swoimi kapusiami. Z takiego „materiału ludzkiego” powstały „nowe elity”.



share

Okazuje się, że 15 lat pisania o polityce to ciągle mało i jeszcze wiele trzeba się nauczyć, dotyczy to nie tylko mnie, ale i lepszych ode mnie. Kto wpadł na takie rozwiązanie, jakie widzieliśmy w wykonaniu Andrzeja Dudy? Jeśli to nie był sam Andrzej Duda, chciałoby się krzyknąć: „autor, autor”, ale wiele wskazuje, że nie ma takiej potrzeby. Nie oszukujmy się, bywało różnie, należę do tych osób, które nie zostawiły suchej nitki na obecnym prezydencie, gdy zawetował ustawy sądowe i parę innych ważnych ustaw. Do dziś mnie trzepie na myśl o tamtym podłym czasie, niemniej tak właśnie wygląda wredna polityka, o czym trzeba non stop sobie i wszystkim pozostałym komentatorom przypominać.



share

Trochę się jednak zaczęło dziać i chociaż nadal żadnych istotnych wydarzeń w kampanii prezydenckiej nie ma, to na bezrybiu i rak ryba. Dwie rozgrywki PiS zwróciły uwagę obserwatorów polskiej polityki, pytanie tylko, czy ta uwaga ma właściwy kierunek. Pierwszą operacją, jaką przeprowadziło PiS, było wciągnięcie opozycji do walki z wirusem. Niepostrzeżenie PiS dopieścił opozycję, by na końcu podzielić się odpowiedzialnością. W efekcie poszedł jakże piękny komunikat do narodu, oto stał się cud i wszyscy politycy zgodnie walczą ze „śmiertelnym zagrożeniem”. Oczywiście to jedna wielka bzdura i ta ustawa jest tak potrzebna, jak firanki plisowane w stodole, ale dzięki temu PiS nie tylko rozbroił wirusową minę, ale jeszcze zaprzągł opozycję do walki z wirusem, nie z rządem i prezydentem.

Strony