dymisja



share

W publicznych i prywatnych wypowiedziach dałem najnowszej aferze góra dwa tygodnie, jak widać pomyliłem się o tydzień i już jest po zabawie w „państwo totalitarne”. Przede wszystkim skończyły się nadzieje na dymisję Ziobry, która nie mogła się zdarzyć z wielu powodów, tak oczywistych, że szkoda przy niedzieli sobie i ludziom szczegółami głowę zawracać. Po aferze z Kuchcińskim, zupełnie innej i wbrew pozorom zdecydowanie bardziej czytelnej dla wyborców, opozycja i ich media poczuły krew. Gdy się przyjrzeć metodzie działania, to te dwie sprawy były rozprowadzane niemal bliźniaczo.



share

Do napisania całego felietonu skłoniło mnie nagle zauważone podobieństwo prezesa Kaczyńskiego do prezesa Korwina-Mikke, w jego destrukcyjnych i niepohamowanych erupcjach politycznych. Pomyślałem sobie, że w gruncie rzeczy są bardzo do siebie podobni, z tym, że jednak Kaczyński to przynajmniej poziom level 3.

Przysłowiowe są już akcje prezesa Korwina – Mikkego, który, gdy tylko jego aktualnej formacji grozi przebicie się przez próg 5% włącza momentalnie „opcję zerową” czyli zaczyna wygadywać takie rzeczy i w taki sposób, że kubeł pomyj oraz spadek notowań w okolice zera jest gwarantowany.

Prezes Kaczyński to przy nim gruba ryba, ale i tak jedyne co potrafi, to pięknie brać w dupę. Już, już prawie wygrał, no wygrał prawie wszystko – prezydenta, większość rządową, za pasem już wybory samorządowe, już zbliżył się do 50% poparcia, więc za chwilę byłaby większość konstytucyjna, i nie byłoby wyjścia – faktycznie trzeba by wtedy zmienić Polskę.



share

Nikt nic nie wie, przynajmniej ci, którzy powinni wiedzieć, znów nic nie wiedzą. Z samego rana poszła informacja, że prof. Szwagrzyk złożył dymisję na ręce szefa IPN Jarosława Szarka. Właściwie jest to zdanie przypuszczające, bo oparte jedynie na tradycyjnym „jak dowiedziała się nasza redakcja”. Z tego, co się dowiedziały redakcje wiemy też, że dymisja nie została przyjęta i to wersja pierwsza. W wersji drugiej JESZCZE nie została przyjęta. Dalej przypuszczenia mają się tak, że powodem desperacji Szwagrzyka miały być pieniądze, ale nie chodzi o wpłatę i premię dla naukowca, tylko o fundusze na badania genetyczne. Nie sądzę, aby ktokolwiek na portalu nie wiedział kim jest i czym się ze swoją grupą zajmuje prof. Szwagrzyk, ale miewamy sporo gości i w ogóle warto przypomnieć.

Strony