Donald Tusk



share

Żadnemu internaucie nie trzeba tłumaczyć, co jest najskuteczniejszą bronią w walce z trollem, to oczywiście ignorowanie. Problem polega na tym, że to się prawie nigdy nie udaje, a nieustanne apelowanie, żeby trolla ignorować, jest groteskowym dostarczaniem trollowi paliwa. Tego rodzaju zachowania muszą irytować, zawsze trolle wkurzają ludzi, choćby nie wiem jak się ludzie zarzekali, że ich to nie obchodzi. Zderzają się jednak spektakularne porażki trolli i one najczęściej przebiegają w dwóch kierunkach. Pierwszy to zdemaskowanie i wyśmianie trolla, co zawsze działa. Drugi, rzadziej spotykany, to przestraszenie trolla, sprowadzenie go na ziemię.



share

Mógłbym przeprosić za bezpośredni tytuł, co zawsze zalatuje efekciarstwem, ale po pierwsze to prawda, a pod drugie ma zalatywać efekciarstwem, bo piszę dokładnie o takim polityku. Efekciarstwo i tchórzostwo to jedyne narzędzia polityczne, jakimi Tusk się posługiwał od zawsze i jeśli komuś się wydaje, że to przerysowana ocena, proszę by cierpliwie poczekał, wszystko się w szczegółach wyjaśni. Po łódzkim przemówieniu z kartki, gdzie podano same odgrzewane kotlety o europejskiej Polsce i kapusiu Wałęsie, który znów jest jedynym bohaterem nowoczesnych Polaków, media od lewa do prawa ogłosiły oficjalny start Tuska w wyborach prezydenckich. Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura!



share

W ogóle nie będę się zajmował typową dla mediów analizą psychologiczną i kto kogo zaorał, kto będzie miał lepsze obrazki w głównych serwisach. Nie wchodzę w to, bo przecież było jasne kim jest Tusk i w takich sztuczkach zawsze czuł się doskonale. Trudno zatem oczekiwać, żeby nie przygotował sobie kilku „dowcipów”, paru figur retorycznych, on nic innego przez siedem lat swoich rządów nie robił, to i na komisji Amber Gold nie mógł zachować się inaczej. Zostawiam te wygłupy dla kolorowych pism, mnie interesuje coś zupełnie innego i zasadniczego.

Strony