demonstracje



share

No właśnie, mało kto, o ile w ogóle ktoś zauważył, że walka w obronie ludowej demokracji przybrała nieoczekiwany wymiar. Nigdy wcześniej nie było tak, aby aktorzy, pisarze i artyści estradowi stali obok zdarzeń. W sobotę kamery pokazały całą gamę zbankrutowanych polityków, emerytowanych esbeków i innych Polaków najgorszego sortu. Wśród tej czeredy znalazłem jedną jedyną twarz, kojarzoną z kinowych ekranów. Ewa Wiśniewska, aktorka o zmęczonej twarzy obwiązanej chustką, została wyłowiona przez reportera Gazety Wyborczej. Ledwie rozpoznawalna fizycznie i jej sława też już raczej przebrzmiała. Jedynie koneserzy komedii Barei zapewne kojarzą Wiśniewską, bo to: „ta pani przyszła w tym kożuchu i w nim wychodzi”, jak czytał Turek z kartki. Poza wspomnianą aktorką nie widziałem nikogo znanego i lubianego, a przecież takich nie brakuje i co ważniejszych wymieniłem w tytule. Pozwoliłem sobie w tym zestawie gwiazd na osobistą złośliwość, ale prawdę mówiąc Jerzy O.



share

Dziś, to jest 14 marca 2012 roku, odbyła się kolejna demonstracja „pozaustrojowej opozycji” i sam nie wiem, co mam o tym pisać, bo nie widzę żadnej zmiany. Żadna zmiana w moim pojęciu znaczy tyle, że kompletnie nic się nie zmienia. Wszystkie te rzeczy, które się mówi, czy tam głosi na co dzień, w czasie tej demonstracji, jak zwykle odpowiednio relacjonowanej, nie tylko nie są bardziej eksponowane, ale jakoś się rozmazują w specyfice tłumu, której uniknąć się nie da. Proszę o wyrozumiałość, gdyż w ostatnim czasie w ogóle straciłem resztki optymizmu, ale i bez tego zdaje mi się, że w tej jednostkowej sprawie grozi nam inflacja. Jeszcze ze trzy takie demonstracje i się wszystkim znudzi.



share

Na swoje narzekacie cudzego nie znacie i to daleko nie trzeba szukać, niektórzy nawet jak mrówki mogą na pieszo przejść. Gdzie? Do Czech, tylko nie na tradycyjne 10 piw, ale na kogel-mogel.

Tyle było u nas debat o paleniu opon, strachu przed demonstracjami, aż na Wawel trzeba było z gośćmi uciekać, a w Czechach bez obaw szanują demokrację. Mało, że szanują. Szanują według starożytnych zasad sądów skorupkowych. Sypia się jaja na głowy czeskich polityków i tylko skorupki trzaskają. Dlaczego tak się dzieje? A jak ma się inaczej dziać, normalne przecież, tam gdzie jest polityk i obywatel nie ma mowy o zgodzie. Wszak ten pierwszy żyje kosztem drugiego, a czy on czerwony, zielony, czy Czech to już sprawa wtórna.

Strony