demonstracje



share

Lublin, piękne miasto, byłem kilka razy, jak jeszcze jeździłem po Polsce z włoskimi felgami aluminiowymi. Szefostwo pytało mnie po co tam jeździsz, tam bieda, Polska B. Pojechałem i po wizycie mieliśmy nie tylko jednego z większych klientów w Polsce, ale jeszcze kupowaliśmy od nich felgi stalowe. Da się? Wszystko się da, o ile się myśli, a w polityce dodatkowo trzeba myśleć politycznie. W Lublinie PiS w ogóle nie pomyślał politycznie i wyszło, tak jak wyszło, co gorsze wnioski zastąpiło samozadowolenie z „rzetelnie wykonanej roboty”. Nie żadna pycha, ale głupota kroczy przed upadkiem, takie proponuję motto i przechodzę do rzeczy.



share

Nic mnie tak nie irytuje jak rozkrok moralno-polityczny i ględzenie dla uzyskania satysfakcji, bo się coś „oryginalnego” wymyśliło. Nie znaczy to jednak, że nie ma spraw, które we własnym obozie irytują. Władza z definicji i natury rzeczy jest całkowitym zaprzeczeniem opozycji i nie można używać tych samych narzędzi stojąc po jednej i drugiej stronie. Część zwolenników PiS zachowuje się tak jakby nadal byli w opozycji i budują atmosferę rodem z oblężonej twierdzy. Każda krytyka konkretnego, powtórzę, konkretnego zachowania, które dalekie jest od prawidłowego, kończy się histerią. Podam konkretny przykład, żeby nie było, że szukam dziury w całym. W ostatnią sobotę w Gdańsku odbyło się kilka demonstracji jednocześnie, w sumie miało ich być 14, ostatecznie dla wielu pozwolenia cofnięto i moim zdaniem słusznie. Łatwo sobie uświadomić, że przy takim tłoku prowokacji i zadym po prostu nie da się uniknąć.



share

No właśnie, mało kto, o ile w ogóle ktoś zauważył, że walka w obronie ludowej demokracji przybrała nieoczekiwany wymiar. Nigdy wcześniej nie było tak, aby aktorzy, pisarze i artyści estradowi stali obok zdarzeń. W sobotę kamery pokazały całą gamę zbankrutowanych polityków, emerytowanych esbeków i innych Polaków najgorszego sortu. Wśród tej czeredy znalazłem jedną jedyną twarz, kojarzoną z kinowych ekranów. Ewa Wiśniewska, aktorka o zmęczonej twarzy obwiązanej chustką, została wyłowiona przez reportera Gazety Wyborczej. Ledwie rozpoznawalna fizycznie i jej sława też już raczej przebrzmiała. Jedynie koneserzy komedii Barei zapewne kojarzą Wiśniewską, bo to: „ta pani przyszła w tym kożuchu i w nim wychodzi”, jak czytał Turek z kartki. Poza wspomnianą aktorką nie widziałem nikogo znanego i lubianego, a przecież takich nie brakuje i co ważniejszych wymieniłem w tytule. Pozwoliłem sobie w tym zestawie gwiazd na osobistą złośliwość, ale prawdę mówiąc Jerzy O.

Strony