demokracja



share

Dzień dobry, nazywam się Helmut Schumacher i jestem Niemcem, który na stałe przebywa w Polsce. Po raz pierwszy od wielu lat wstydzę się, że jestem Niemcem, gdy słyszę od swoich polskich przyjaciół, że w tym kraju niemieckim wróciła informacyjna polityka Goebbelsa i segregacja rasowa przeprowadzona na wzór Rudolfa Hessa. Tutaj w kolebce europejskiej solidarności, w przedmurzu chrześcijaństwa, Polacy z największym niepokojem patrzą, jak w Niemczech powraca cenzura i propagandowe kroniki ocenzurowane będące kopią filmów Leni Riefenstahl. Cała Europa jęknęła pod ciężarem wiadomości, że niemieckie media naruszyły wszelkie standardy demokratyczne i prawo unijne, zakładając blokadę informacyjną na dramatyczne wydarzenia, które miały miejsce w Kolonii, gdzie grupa napastliwych Arabów usiłowała zgwałcić kilkadziesiąt niemieckich kobiet.



share

Święta, święta i po świętach, czas najwyższy wziąć się za robotę, zwłaszcza, że taki TVN na przykład w ogóle nie świętował, tylko z połowy głównego serwisu zrobił afisz „Białoruś faszystowska nas zlewa”. W tytule zawarłem kwintesencję prawdziwego zagrożenia dla Polski, które można czytać wprost, wspak, metaforycznie i dosłownie. Rzeczywiście uważam, że to demokratyczna szczerość Jarosława Kaczyńskiego stanowi olbrzymią przeszkodę na drodze do normalnego państwa i kochanej Ojczyzny. W polityce psychologizowanie najczęściej objawia się pustosłowiem, nomen omen w przypadku Kaczyńskiego, szczególnie rażącym, ale to nie znaczy, że osobowość polityka nie decyduje o losach narodu, a nawet świata. Wejdźmy zatem w duszę Kaczyńskiego nie z buciorami, tylko z głową. Człowiek stracił wszystko, rodzinę, przyjaciół, prywatne ambicje, wszak ojcem raczej nie zostanie i przed ołtarzem też się nie zamelduje. Żyje sam, jego jedyną pasją jest polityka i wizja wielkiej Polski.



share

Kiedy byłem mały i upadała (podobno) komuna pamiętam naiwną radość dokoła. Z czasem okazało się że komuna ma się dobrze, wręcz kwitnie. Nastał czas upragnionej demokracji kapiącej wolnością w każdym jej przejawie. Radość był krótka… . Gdy mgła zachwytu opadła a łzy szczęścia wyschły okazało się że nie stała się żadna rewolucja. Wolność okazała się jeszcze większą niewolą. Na dodatek stała się kneblem wetkniętym w pysk wszystkim którzy próbują krytykować nowe czasy. Tak więc mamy kolejne demokratycznie wybrane rządy i samorządy. I z każdym ich wyborem wpychamy sobie ów knebel coraz głębiej w usta. No bo przecież wybrani z woli narodu…nawet gdy frekwencja jak na kiepskim filmie.

Strony