demokracja



share

Jak tylko Jego Eminencja Tomasz Grodzki, miłościwie nam panujący premier, prezydent i minister spraw zagranicznych Senatu, ogłosił, że wstępuje na tron marszałka, napisałem jaka zabawa się z tą chwilą zacznie. Zabawa w dwa modele demokracji, tę „europejską” w senacie, z „poważną” i wydłużoną legislacją, poprzedzoną „merytoryczną debatą” i ten „zamordyzm”, jaki mammy w sejmie. Nie musiałem się przebierać w szaty wróżbity i dmuchać w szklaną kulę, rzecz była tak oczywista, że nie wymagała żadnych dowodów, to się po prostu musiało tak skończyć, no i tak się skończyło. Trafiła do senatu pierwsza konfliktowa ustawa i Grodzki rozpoczął jeden wielki „demokratyczny” cyrk okraszony orędziami i „konsultacjami z naszymi europejskimi partnerami”.



share

Zmieniły się realia polityczne, na szczęście w niewielkim stopniu, bo utrata senatu przez PiS nie niesie większych konsekwencji niż brak komfortu rządzenia, a i pożytki przynosi liczne. Niemniej nie można pominąć samego faktu, z którego wynika szereg politycznych konsekwencji łatwych do przewidzenia. Za chwilę zacznie się spektakl pod tytułem: „Alternatywna władza senacka” i co za tym idzie wojna na modele demokracji, czy raczej wojna „demokracji” z „reżimem”. Pomijając wszelkie metafory i przenośnie sprawa jest banalna, POKO i reszta będą się starali udowadniać, że poszanowanie demokracji i konstytucji ma miejsce w senacie, natomiast sejm to „pisowski zamordyzm”.



share

Wierzę w inteligencję Czytelnika, ale felietony czytają też dziennikarze GW i TVN, zaglądają na portal politycy i wyborcy POKO, to dla nich małe wyjaśnienie. Żart, tytuł jest żartem, takim sobie i zbudowanym na wyeksploatowanej parafrazie „prawa Kalego”, ale taki miał być. Prosty i zgrany żart najlepiej oddaje poziom opozycji POKO, bo już nawet „Lewica” wykazuje więcej inteligencji. W zastanych okolicznościach komediowej głupoty należałoby zacząć od podstaw prawnych i fundamentów demokracji, co razem wzięte wygląda mniej więcej tak. W każdym demokratycznym państwie protest wyborczy nie tylko nie jest „zamachem” na demokrację, ale jest stałym i niezbędnym narzędziem kontroli procesów demokratycznych, zapisanym w kodeksach.

Strony