demokracja



share

Zdaję sobie sprawę, że stawiam brutalną tezę i pewnie znajdą się krytycy, aż tak daleko idących wniosków, ale obawiam się, że poza jałową dyskusją nic z tego się nie urodzi. Istnieją takie kraje, które nigdy nie funkcjonowały jako sprawne państwa i prawdopodobnie nigdy funkcjonować nie będą. Przykładów można wymienić wiele, z państwem żydowskim na czele, ale skupmy się na naszych sąsiadach. O ile Litwie, Łotwie, Estonii, udało się zbudować zręby państwowości, to Białoruś i Ukraina są w tym obszarze stracone. Powiem więcej, Ukraina ze wszystkimi rewolucjami wygląda jeszcze gorzej niż Białoruś i jest państwem niczyim, gdzie każdy może kraść do woli, nawet Sławek Nowak.



share

Jak tylko Jego Eminencja Tomasz Grodzki, miłościwie nam panujący premier, prezydent i minister spraw zagranicznych Senatu, ogłosił, że wstępuje na tron marszałka, napisałem jaka zabawa się z tą chwilą zacznie. Zabawa w dwa modele demokracji, tę „europejską” w senacie, z „poważną” i wydłużoną legislacją, poprzedzoną „merytoryczną debatą” i ten „zamordyzm”, jaki mammy w sejmie. Nie musiałem się przebierać w szaty wróżbity i dmuchać w szklaną kulę, rzecz była tak oczywista, że nie wymagała żadnych dowodów, to się po prostu musiało tak skończyć, no i tak się skończyło. Trafiła do senatu pierwsza konfliktowa ustawa i Grodzki rozpoczął jeden wielki „demokratyczny” cyrk okraszony orędziami i „konsultacjami z naszymi europejskimi partnerami”.



share

Zmieniły się realia polityczne, na szczęście w niewielkim stopniu, bo utrata senatu przez PiS nie niesie większych konsekwencji niż brak komfortu rządzenia, a i pożytki przynosi liczne. Niemniej nie można pominąć samego faktu, z którego wynika szereg politycznych konsekwencji łatwych do przewidzenia. Za chwilę zacznie się spektakl pod tytułem: „Alternatywna władza senacka” i co za tym idzie wojna na modele demokracji, czy raczej wojna „demokracji” z „reżimem”. Pomijając wszelkie metafory i przenośnie sprawa jest banalna, POKO i reszta będą się starali udowadniać, że poszanowanie demokracji i konstytucji ma miejsce w senacie, natomiast sejm to „pisowski zamordyzm”.

Strony