debata



share

Im dłużej trwa, jak najbardziej zastępcza dyskusja o uczynieniu dnia 6 stycznia wolnym od pracy, tym większe opary absurdu ją spowijają.

Oto dla doktora ekonomii w czasie, gdy pożądanym towarem będzie praca, ważniejsze jest od tej pracy miganie się. Oczywiście pod szczytnymi hasłami zerwania "z czasami gomułkowskimi".
W ogóle chyba prezydentura Pana Kropiwnickiego zostanie sprowadzona do mirry, złota i kadzidła.

Gdybym chciał zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy znoszącym podatki, pewnie osiągnąłbym wynik kilkumilionowy.
Tylko co to wnosiłoby do dyskusji o państwie?

Nie przypuszczałbym do dzisiejszego wieczoru, że przyjdzie mi stanąć po stronie Senyszyn, która walnęła "z rękawa" miniwykład o ważności świąt kościelnych i ich wpływie na efektywny wypoczynek obywateli.

W Polsce jak widać są niewyczerpane pokłady sprowadzania najrozmaitszych zagadnień do poziomu śmieszności.
Mędrcowi z Łodzi udało się to znakomicie.



share

Słyszę głosy. W moim stanie to normalne, gdy powiem jakie to głosy i co ja o głosach sądzę, mój stan będzie jeszcze trudniejszym przypadkiem. Słyszałem głos, że PiS chce dobrze, tylko nie potrafi powiedzieć czego chce, a gdy już próbuje, to lepiej żeby nic nie mówił. Zgodzę się, ale bardzo przewrotnie, tak przewrotnie, że właściwie zaprzeczę głosowi, w moim stanie to normalne. PiS nie chce niczego dobrego i potrafi o tym mówić jak nikt inny. ?Pięknie? PiS mówi o tym jak bardzo nie chce zrobić niczego dobrego i cienia wątpliwości nie pozostawia czego PiS chce. PiS chce wojny, bo PiS to korporacja od produkcji granatów, które podrzuca do ogródka sąsiadów, taki już PiS jest, tego chce, z tego żyje i to będzie robił. Natomiast zupełnie inna jest sytuacja, przynajmniej w części przypadków, chce wierzyć, że w tej większej części wyborców PiS. Mniej więcej wiem czego chcą wyborcy PiS, głównie dlatego, że ja też chcę kilku rzeczy, których chce wyborca PiS.



share

Uprzedzam już na wstępnie, że będę marudził, ale to tylko po to, żeby na koniec powiedzieć coś realnie optymistycznego ? cierpliwości. Nic w polskiej polityce nie ma znaczenia, nic co jest istotą polityki, wszystko dzieje się poza, wszystko jest apolityczne. O czymś takim jak program polityczny nie warto nawet sobie przypominać, żeby nie drażnić i tak nadwątlonej wątroby. O tym, że PR i jeszcze raz PR, wie każde dziecko. Patrząc na tę mało estetyczną całość przyszło mi do głowy jeszcze jedno pogłębiające widok zjawisko. Polityka w Polsce sięgnęła takiego poziomu, że nawet procesami politycznymi, wspomnianą istotą polityki, niewielu się interesuje. W ostatnich dniach mamy kolejne przetasowania, które w każdym innym kraju o ukształtowanej i zahartowanej demokracji wywołałyby poruszenie, jeśli nie zamieszanie. W partii PiS w ciągu tygodnia ważyły się losy dwóch kluczowych dla partii polityków: Gosiewskiego i Dorna.

Strony