debata



share

W I rundzie, w pytaniach lepiej wypadł Bronek, nie wiem jakim cudem, ale widać, że macherzy od Tuska nad tym pracowali. W podsumowaniu rundy Kaczor o niebo lepszy, w sumie chyba remis. II runda zaczęła się od nudnej tyrady Komorowskiego. Czekam na Kaczora. Powiedział lepiej, nie żeby porwał, ale zbił argumenty rozsądnie i dodał od siebie całkiem nieźle. Następne pytanie w rundzie II, Kaczor zaczyna. Socjalna papka pod Napieralskiego, nie likwidować przywilejów emerytalnych, nie da się tego słuchać w żadnym wykonaniu. Z wyjątkiem rozsądnej oceny „reformy” zawodowej armii, nic mądrego. Olejnik pojechała po Komorowskim (!), ale faktycznie pieprzył od rzeczy i nie na temat. To samo pieprzenie co Kaczor, plus głupie zachowanie. Umowa gazowa. Czekam cierpliwie. Komorowski zaczyna. Odnosi się bezpośrednio do pani redaktor, nerwowy, wiadomo o co chodzi z gazem i Komorowskim. Nie dał sobie rady, ale przynajmniej mu się nie odbiło jak w poprzednich rundach i pytaniach.



share

Z ciekawością czekałem, czy zapowiadana debata w TVP się odbędzie, czy nie. I nie czekałem dlatego, że chciałem coś ciekawego usłyszeć, bo po tych ludziach niczego ponad to, co wiem wiem, nie spodziewałem się usłyszeć. Moją ciekawość wzbudziła jej organizacja. Zaproszono do tej debaty tylko 4 kandydatów i to według mnie jest wielkie świństwo. ŚWIŃSTWO, przez duże Ś. To według mnie naruszenie elementarnych zasad wyborczych, a nawet praw człowieka. Nie piszę tego dlatego, że pałam wielką miłością do np. Marka Jurka, jako ewentualnie przyszłego prezydenta, bo nie trawię człowieka. Piszę to, bo TVP, która jest telewizją publiczną, przynajmniej tak się określa, powinna zaprosić wszystkich kandydatów. Bez wyjątku. Wszystkich, których kandydatury potwierdziła Państwowa Komisja Wyborcza. Taki numer może wyciąć tylko TV komercyjna, typu TVN, Polsat, itp. Oni sami się finansują, mogą zapraszać i promować kogo chcą.



share

We wstępie do dzisiejszej debaty w mocno upartyjnionej telewizji tzw. publicznej, komentator zapowiadając uczestnika Kaczyńskiego stwierdził, iż oboje rodzice tegoż kandydata brali udział w Powstaniu Warszawskim. Tym czasem osoba oficjalnie znana jako matka Jarosława Kaczyńskiego = Jadwiga Kaczyńska z domu
Jasiewicz mało, że była jedynie harcerką o ps. drużynowym "Bratek", nigdy nie należała do Armii Krajowej, to na dodatek przesiedziała CAŁĄ okupację w leśniczówce pod Starachowicami. Aby uniknąć wywiezienia na roboty udzielała się w miejscowym szpitalu jako salowa.
Dlaczego więc w oficjalnej wypowiedzi, bądź to skłamano przypisując czcigodnej skądinąd osobie to, co nigdy nie miało

Strony