człowiek



share

Przeciętnie rozgarnięty człowiek radzi sobie ze wszystkimi problemami na poziomie elementarnego oddzielenia dobra od zła, bólu od przyjemności i w ogóle stara sobie nie komplikować życia. Człowieka trudno zmusić do zainteresowani się czymś, co go w najmniejszym stopniu nie dotyczy albo nie bierze pod uwagę, że może go dotyczyć. Co innego się dzieje w nagłych przypadkach, wtedy decyzje zapadają w ekstremalnych warunkach i trudno człowieka zatrzymać. Gdyby spytać 1000 ludzi, co cię teraz człowieku trapi, martwi, nie daje spokoju, to na 1000 ludzi może jeden odpowiedziałby, że aborcja.



share

Nie, nie, nie, spokojnie, tylko spokojnie, żadnych kolejnych odcinków sagi, póki co nie będzie. Proszę się zrelaksować i na pełnym luzie przystąpić do lektury, całkowicie odmiennej od fotografii, po prostu lepszej ilustracji do treści nie znalazłem, a jak wiadomo jest to mój konik. Dziś, w rocznicę Sierpnia 80 nałożyło mi się parę spraw osobistych, w których emocje i przede wszystkim zaobserwowane bezczelności idealnie wpisują się w problematykę. Siedząc w sądzie wiele razy na własne oczy widziałem i na własne uszy słyszałem, jak urobiony przez prawnika potrafi na jednym oddechu zełgać kilka, a nawet kilkanaście razy i jeszcze przy tym, zarzucić kłamstwa połączone z próbą zabójstwa. Marny to argument pod tytułem „proszę mi wierzyć”, ale cóż innego mogę zaoferować, bazuję jedynie na doświadczeniu życiowym i proszę mi wierzyć, że do takiej roli nadaje się tylko szczególny rodzaj osobnika.



share

W czasie świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy na forach internetowych pojawiają się zwyczajowe złośliwości i ostrzejsze wymiany zdań między wierzącymi i ateistami. Jedną z takich złośliwości ze strony wierzących jest pytanie: „A co ty będziesz robił w święta ateisto”. Od lat odpowiadam tak samo, w zależności od świąt, będę się z rodziną dzielił opłatkiem, będę się z rodziną dzielił jajkiem. No, ale to złośliwość i odpowiedź dla ciała, dla ducha mam inne zadanie. Czy tego chcę, czy nie, jak każdy Polak w tym szczególnym czasie odbieram religijne przesłania, które na swój sposób przetwarzam. Nie należę do tego gatunku ateistów, którzy przeczą własnemu jestestwu, poprzez gotowanie piekła wierzącym. Wcale mnie nie śmieszną prostackie „żarty” z katolików i wiary katolickiej, bo katolicy mnie wychowali i uczyli pierwszych prawd.

Strony