Czechy



share

Napisano i powiedziano już wszystko, prawie każdemu treść żołądka podchodzi do gardła jak tylko usłyszy pierwsze słowa nie pasujące do wyznawanej religii. Garstka ludzi przyjmuje racjonalne argumenty i widzi wszystkie absurdy, które są generowane i dozowane przez polityków udających medyków. W takich warunkach do ludzi nie dotrze nic, siła tłumu jest potężna, zadepczą się, zagryzą, zjedzą na surowo, gdy poczują namacalne lub wyimaginowane zagrożenie. Nie ma dnia bez podkręcania paranoi, a takie przykłady, jak rzecznik Policji Mariusz Ciarka, który na Twitterze podaje dalej biegające po ulicach wirusy i pokazuje 5 byczków w mundurach policyjnych linczujących motocyklistę, nie tylko nikogo nie dziwią, ale wywołują aplauz.



share

W półświatku piłkarskim krążyła i krąży do dziś taka oto anegdota. Pewien znany trener i działacz Samoobrony podjął się heroicznego zadania, które polegało na utrzymaniu jednej z drużyn w naszej polskiej lidze, żartobliwie nazywanej ekstraklasą. Przed decydującym meczem na trening przyszedł sam prezes i zobaczył niecodzienny obrazek. Trener gdzieś przy ławce rezerwowych krążył nerwowo i jakby myślał, piłkarze siedzieli na boisku i mniej lub bardziej tępym wzrokiem patrzyli przed siebie, czasem na trenera. Prezes oczywiście nie wytrzymał widoku, ale nie śmiał naskoczyć na znanego trenera, dlatego delikatnie zasugerował – Panie trenerze, chyba trzeba trenować.



share

Na swoje narzekacie cudzego nie znacie i to daleko nie trzeba szukać, niektórzy nawet jak mrówki mogą na pieszo przejść. Gdzie? Do Czech, tylko nie na tradycyjne 10 piw, ale na kogel-mogel.

Tyle było u nas debat o paleniu opon, strachu przed demonstracjami, aż na Wawel trzeba było z gośćmi uciekać, a w Czechach bez obaw szanują demokrację. Mało, że szanują. Szanują według starożytnych zasad sądów skorupkowych. Sypia się jaja na głowy czeskich polityków i tylko skorupki trzaskają. Dlaczego tak się dzieje? A jak ma się inaczej dziać, normalne przecież, tam gdzie jest polityk i obywatel nie ma mowy o zgodzie. Wszak ten pierwszy żyje kosztem drugiego, a czy on czerwony, zielony, czy Czech to już sprawa wtórna.

Strony