cisza wyborcza



share

W czasie przedwyborczym od kilku lat mam taką tradycję, że tłumaczę na czym polega „cisza wyborcza” i jak bardzo nie polega na tym, co się wielu wydaje. Nie ma żadnego zakazu pisania o polityce, pisania o partiach i kandydatach, jest zakaz agitowania i podawania sondaży. Z tego prostego przepisu wynika, że mogę sobie w sposób dowolny pisać, że głosuję na Andrzeja Dudę, byle nikogo do tego nie namawiać i tak właśnie zrobię. Trudno o większego szkodnika niż Trzaskowski, przedstawiciel partii PO, która jest antypolska patologią, czego milczeniem pominąć się nie da. Nikt mi też nie może zabronić pododawania autorskiej prognozy wyborczej, z tej prostej przyczyny, że to nie jest sondaż.

 

share

Na początku to redakcja była zbulwersowana, jak na redakcję przystało, ale potem redakcja sobie pomyślała, że to nie takie głupie wcale. Co takiego nie głupie jest? Cała ta cisza wyborcza niegłupia się redakcji, po namyśle, wydaje.