chaos



share

Nigdy tam nie byłem, ale powiem Wam z dokładnością do pół zdania jak to wygląda. Widać dym, przybiega umyślny od tego co mu dał cynk z bocianiego gniazda i mówi:

? Dym widać, chyba będzie się paliło.
? Eeee może to tylko tak samo z siebie, tak się dymi bez ognia ? dopowiada zajęty wszystkim, a najbardziej Belwederem premier Donald.
? No to co powiedzieć dzwonnikowi? Bić, czy nie bić? ? pyta umyślny.
? Co będziemy bić, jak nie widomo czy się pali, będziemy bić jak się zapali ? odpowiada premier i leci do Gdańska pokopać w gałę.

Za pięć godzin się roztliło i się pali, do Gdańska najpierw idzie sms, potem leci samolot, nie ma wyjścia, dymi się, ogniem żga, ewidentnie pali się jak cholera. Po szczęśliwym lądowaniu zwołuje się radę.



share

Rok temu było SŁOWO. I z miejsca trochę mnie ten przekaz werbalny zdziwił. No bo pierwszego przesłania, że będzie inaczej czyli lepiej nie trzeba było mi powtarzać. Przede wszystkim dlatego, że gorzej być nie mogło. O czym wiedzieli wszyscy, którzy głosując na PO, z obrzydzeniem odrzucili ich poprzedników. Ale inne przesłania były tyleż niejasne, co poprzez swój deklaratywny charakter mało przekonujące. Doprowadzimy do tego, że nauczyciele będą godnie zarabiać, pacjenci szybko zdrowieć, autostrady się budować, sąsiedzi nas polubią i wszyscy będziemy się uśmiechać. Nic to - tłumaczyłam sobie. Może rzeczywiście należy uznać, że czas wielkich transformacyjnych priorytetów mamy już za sobą? I właśnie nadszedł czas ocieplania, łatania dziur i ulepszania wszędzie, gdzie się da? Trzymam kciuki!

Strony