cenzura



share

W pierwszych słowach mego felietonu serdecznie pozdrawiam wszystkich tych, którzy mieli siedzieć, a teraz się z nas śmieją. Jest to jakiś rodzaj talentu i determinacji, gdy z rękami w „bransoletkach” daje się wykrzyczeć nie tylko swoją niewinność, ale jeszcze oskarżyć „państwo policyjne”. Schemat powtarza się od lat, każdy złodziej z legitymacją partyjną zawsze i wszędzie wchodzi na ambonę i wygłasza do znudzenia powtarzalne kazania. Jeśli się komuś wydaje, że to już nie działa, to bardzo głupio mu się wydaje. Działa znakomicie i na każdym szczeblu. Gawłowski został senatorem, Zdanowska prezydentem Łodzi, wcześniej przez lata nietykalny był Stokłosa, no i Hanka Gronkiewicz-Waltz, pomimo „reprywatyzacji” połowy Warszawy trzymała się doskonale.



share

Po Internecie fruwa wiele deklaracji i opisów kont społecznościowych. Mnie najbardziej bawią te z frazą: „nie toleruję chamstwa”, „za chamstwo banuję”. Proszę sobie w wolnej chwili zrobić małą wycieczkę po takich kontach i gwarantuję, że niemal 100% z nich należą do ostatnich chamów. Drugą wizytówka to: ”brzydzę się hipokryzją” albo „hejt stop”, w zależności jaką przyjmiemy metodologię badania projekcji. Ze mną Szanowni Państwo jest tak, że z chamstwem i „hejtem” nie walczyłem nigdy, bo rzeczywiście nic mnie tak nie brzydzi, jak hipokryzja i to tyle tytułem wstępu.



share

Rutynowy przebieg zdarzeń, tyle można powiedzieć po żenujących scenach z udziałem pijaka Jean-Claude Junckera i nawet skandalem się tego nie da nazwać. Skandal ma miejsce wówczas, gdy uczestnicy sprawca skandalu zapada się pod ziemię i zostaje przynajmniej na jakiś czas wyeliminowany z życia towarzyskiego. Z kolei bierni uczestnicy skandalu i krąg znajomych unikają skandalisty na wszelkie możliwe sposoby. Jean-Claude Juncker upodlił się publicznie nie pierwszy, nie trzeci i nie ostatni raz. Czy coś się w związku z tym stało, wyciągnięto jakiekolwiek wnioski, o konsekwencjach nie wspominając? Nic, kompletnie nic się nie dzieje i warto się zastanowić skąd się bierze ten brak reakcji.

Strony