celebryci



share

Wczoraj w programie Marcina Mellera zebrał się kwiat koniunktury i lizania zadka władzy ludowej i nie wyłączam z tego bukietu, w sumie sympatycznego, Tymona Tymańskiego. Meller zazwyczaj stara się zachować udawane proporcje, to znaczy na trzech lewaków, w studio pojawia się jeden przedstawiciel „cywilizowanej prawicy”. Tym razem nic podobnego się nie wydarzyło, program poszedł na żywioł i w TVN24 wystąpiło czterech lewaków z zachowaniem parytetu płciowego. Łatwo się domyślić, że w precyzyjnie zdefiniowanym gronie dyskusja, czy też wymiana tożsamych monologów, musiała zejść na jeden temat – „Kaczyński nas zbije”. Mniej więcej przez godzinę znani i lubiani plus jakaś pisarka Piątkowska (chyba), której prawdopodobnie nie wypada nie znać, opowiadali o strachu przed Kaczyńskim. W pierwszym odruchu zauważyłem niebywałą sztuczność, histeria rozpętana na Wiertniczej była tak dęta, że niewiarygodna.



share

Politycy nie mogą sobie pozwolić na mówienie wprost i to jedna z przyczyn, dla której nigdy politykiem nie będę. Znacznie więcej mogą publicyści, a najwięcej błazny, czyli oszołomy. Należę do ostatniej kategorii i z pełną premedytacją sam się do niej przypisałem, tak jest mi wygodnie i swobodniej. Śledząc rozmaite wypowiedzi polityków z pozycji błazna mam ten komfort, że mogę głośno zapytać o co chodzi? Chciałbym zapytać o córkę pani Jarugi-Nowackiej i przepraszam, że w taki sposób przedstawiam najmłodszą gwiazdę „nowoczesnej Europy plus”, ale naprawdę nie wiem jak ta pani się nazywa. W studio TVN24 zebrały się kobiety, które dyskutowały o różnych palących problemach, w tym o Smoleńsku i naszym polskim „śledztwie”. Posłanka PiS w odpowiedzi na rytualny wywód następczyni znanej lewicowej polityk, użyła dokładnie takich słów, jakie zamieściłem w tytule i w związku z tym mam potworny dylemat natury moralnej.



share

Ludzie się dziwią mojemu ateizmowi, który nie walczy z religią, ale to zdziwienie jest niedorzeczne i zwykle wynika w konkretnych nieporozumień kreowanych przez propagandę i ideologię. Ateizm z definicji i natury rzeczy nie powinien walczyć z religią i jest dla religii zupełnie nieszkodliwy, ponieważ religia nie leży w kręgu zainteresowań ateisty. Natomiast to, co mamy powszechnie serwowane w telewizji, Internecie i prasie, nie jest ateizmem i nawet świeckością, tylko zwyczajnym i coraz bardziej prostackim antykatolicyzmem. Proszę zwrócić uwagę, że w Polsce, najbardziej rozkrzyczani „ateiści” nie zwalczają religii jako takiej, ale tępią Kościół, w dodatku konkretny Kościoł i tę propagandową walkę dla niepoznaki nazywa się laicyzacją. Trzeba również wiedzieć, że ci śmieszni „ateiści”, których pełno na łamach, bardzo często trenują rozmaite odmiany wschodnich mód religijnych.

Strony