celebryci



share

Po trzech latach mogę się przyznać, że przy pierwszym procesie w Złotoryi nie tyle się bałem dnia, w którym będzie zeznawał Jerzy O., ale zakładałem, że będzie to największy jego atut. Wiadomo przez 20 lat zdążył się nauczyć tej typowej dla medialnych gwiazd mowy trawy i „błyskotliwości”. Założyłem, że będzie w sądzie przedstawiać te same tanie spektakle, uciekając od odpowiedzi na pytania i przy tym sprzeda sędziemu bajkę o biednym „Jurku” i wściekłej Kurce. Mając tę przewagę Jerzego O. na uwadze wymyśliłem sobie, że zmienię kolejność i hierarchię. Korzystając z praw oskarżonego mogłem w każdej chwili wstać i powiedzieć, że chcę złożyć wyjaśnienia i tak też zrobiłem, w dniu, w którym wszystkie media i cała ekipa nastawiła się na jedno – gwiazda „Jurek” rozjedzie „hejtera”. W Internecie jest dostępny film z tamtego posiedzenia, każdy może sprawdzić co się na sali sądowej działo, powiem tylko tyle, że po tamtej wokandzie Jerzy O.



share

Gazeta Wyborcza to niewyczerpane źródło inspiracji. Znam podejście wielu mądrych ludzi, którzy z definicji i dla zasady nie wchodzą na portale Michnika. Szanuję tę postawę, ale sam stoję na stanowisku, że język i czyny wroga trzeba znać. Zaglądam zatem do siedziby zła wszelakiego i analizuję z uwagą, co tam nowego u czynnych szatanów słychać. Dziś uderzył mnie po oczach tytuł „Hejter Filipa Chajzera został pobity przez jego fanów. Reakcja dziennikarza? Ostra. „Nie wstydzę się tego””. Prawda, że cudowne podsumowanie całej lewackiej paranoi i propagandy w jednym? Wszystko tutaj mamy, jak na dłoni i nie dość, że człowiek po oczach dostaje, to jeszcze obuchem zostaje trafiony w łeb. Kto zrozumie o co w tym zdaniu chodzi, ten pojmie całą zasadę funkcjonowania świata nowoczesnej lewicy. Hejter w języku redaktorów Michnika to taki pełen nienawiści osobnik, który w Internecie pisze, że taki, czy śmaki celebryta jest głupi, a celebrytka ma obwisłe cycki.



share

Nad takim wydarzeniem, jak żale Agaty Młynarskiej wylane na gofry, smażone ryby i brzuszki piwne facetów urlopujących się nad Bałtykiem, nie pochyliłbym się na centymetr, gdyby nie odzew Polaków. Ponoć nieustannie i w wielu kwestiach zachowuję niepoprawny optymizm, a jedną z nich jest zmiana nastrojów społecznych. Nigdy nie twierdziłem, że Polska została dotknięta czarodziejską różdżką i nagle z kompleksów żelaznej kurtyny wyrośliśmy na Amerykanów pewnych swojej siły. Tak oczywiście się nie stało i zapewne długo nie stanie, ale nie trzeba mikroskopu, aby zauważyć wyraźny podstęp. 20, 10 i nawet 5 lat temu rozmaite bzdety celebrytów opluwających Polaków cieszyły się niezwykłą popularnością. Gdy tylko jakaś damulka, co to za reklamę podpasek dostaje na rękę dorobek całego życia przeciętnej polskiej rodziny, była łaskawa powiedzieć, że w autobusie miejskim cuchnie potem, zahukane społeczeństwo niemal chórem odpowiadało – racja, racja!

Strony