celebryci



share

Czekamy jeszcze na 0,01% głosów z osławionej Polonii, ale jak wiadomo i jak pisałem od początku, te głosy nie zmienią wyników wyborów. Prezydentem RP na drugą kadencję został wybrany Andrzej Duda i dla mnie to nie jest zaskoczenie, łącznie z niewielką różnicą głosów, co było jasne dla każdego potrafiącego liczyć albo posiadającego kalkulator. Po seriach analiz kto, gdzie i jak głosował, czas sobie dać spokój z detalami i zająć się odwiecznymi wskaźnikami i zachowaniami anty-PiS, bo to kolejny raz zdecydowało o wygranej PiS, czy precyzyjnej polityka wywodzącego się z tej partii. W dużym skrócie można stwierdzić, że PO i w zasadzie wszystkie partie opozycyjne z oślim uporem brną tą samą drogą, gdzie na końcu zawsze jest porażka.



share

Żyjemy w takich czasach, że o najnowszych dziełach sztuki, a i o samych artystach dowiadujemy się wtedy, gdy za przeproszeniem, zrobią kupę i rozmażą to na ścianie, po czym nazwą muralem. Jest to oczywiście jedna z wielu form „sztuki”, jakie uprawiają „artyści”, ale w Polsce i USA w ostatnim czasie wykształtowała się całkiem nowa branża. Wystarczy, że artysta wyrzyga się na znienawidzonego polityka i ma premierę singla wraz z promocją za darmo. Niektórzy w tym biznesie informują nie o premierze, ale o swoim istnieniu i tak jest w przypadku niejakiego Taco, zięcia in spe Tomasza Lisa.



share

Teraz tak jest, ale nie zawsze tak było. Celebryci wszelkiej maści mieli olbrzymi wpływ na życie polityczne w Polsce i wcale nie dotyczy to ostatnich lat, ale czasów niemal zamierzchłych. Po 1989 roku rola celebrytów była największa i wystarczy sobie przejrzeć stare gazety, aby zrozumieć, że to nie XXI wiek urodził potworka zwanego celebrytą. Niemal do wszystkich kampanii politycznych zostali zaprzęgnięci „znani i lubiani” szczególnie było to widać w kampanii prezydenckiej, gdzie Wałęsa miał się zmierzyć z Mazowieckim, a tak naprawdę, ku zaskoczeniu celebrytów właśnie, bił się z podrzuconym przez KGB peruwiańskim Stanem Tymińskim.

Strony