cel



share

Trzęsie mnie na samo słowo „wizerunek”, czy inna „narracja”, ale niestety nie da się inaczej i po pierwszej fali ostrych zmian, PiS słusznie schładza emocje. Wczoraj pozwoliłem sobie na małe sugestie i dziś pojawiła się pierwsza reakcja (przypadek?), w postaci projektu Prezydenta. Tak zwana ustawa dla tak zwanych frankowiczów niezmiennie budzi te same emocje, a wszelkie argumenty obrzydły i są tylko cepami w jałowych dyskusjach. Tymczasem sprawa jest prosta i polityczna. Prezydent Andrzej Duda razem z PiS pozyskali właśnie dużą grupę społeczną, która doświadczy dobrej zmiany. Stanie się to nie kosztem podatnika, czyli innych Polaków, tylko kosztem bankierów i to w dodatku niemieckich i francuskich. Idealne rozwiązanie, polityczny majstersztyk i wszystko na temat. Podobnie widzę drugi zabieg polityczny związany z płatnymi artykułami w zachodnich mediach, chociaż tutaj spodziewam się raptownych moralnych uniesień. Powinniśmy tępić kłamstwa i kłamców, zamiast płacić.



share

Uczciwie napiszę, że mam niewiele czasu i mocy intelektualnej, po spotkaniu w Łodzi i obecności na Targach Książki Historycznej w Warszawie nagadałem się jak nigdy i najchętniej bym zamilkł. Odzywam się z jednego powodu – najczęściej ludzie pytali „ co dalej będzie i czy coś o tym napiszę”. Odpowiadałem zgodnie ze stanem wiedzy i intuicji, że nie wiadomo, co i jak dalej będzie, ale dwie rzeczy z rozmowy urodziły się zdrowe. Po pierwsze obecni na spotkaniu w Łodzi w większości zgodzili się z tym, że brak cierpliwości w działaniu nie przynosi takich efektów, jakie się marzą. Po drugie konieczne jest doprowadzenie jednaj sprawy do końca, aby pokazać, że można, aby powstała jakaś legenda o pokonanym smoku. Rozwinę te dwie myśli i spróbuję w miarę możliwości poukładać. Patrząc realnie na to, co się w Polsce dzieje można się pokusić o pesymistyczne prognozy.



share

Na dzień przed ciszą wyborczą pozwalam sobie na osobisty tekst, bo w nawałnicy wszelkich agitacji sam zapominam, co jest rozsądne, co jest głupie, a co tylko udaje, że jest mądre. W nieśmiertelnym dylemacie dotyczącym środków i celu, zawiera się również wynik niedzielnych wyborów. Moim celem jest polityczne unicestwienie Tuska, bez czego nie zmieni się w Polsce absolutnie nic. Z każdym, kto przyjmie ten warunek wstępny jako cel mogę poważnie porozmawiać o środkach, chociaż w zasadzie jest mi obojętny ich wybór, o ile do celu doprowadzi. Sam wybrałem środek w mojej ocenie najpewniejszy, czyli taki, który nie tylko ma szansę przekroczyć próg wyborczy, odebrać głosy PO, ale ma realną szansę te wybory wygrać. Poczekam cierpliwie na wynik wyborów i wówczas odniosę się do wszelkich rewelacji, przeczytanych na różnych forach, jak to słonia należy zabijać packą na muchy.

Strony