budżet



share

Ratując się przed nadmiernym poziomem zadłużenia, rząd bardzo łatwo decyduje o podwyżce podatków. Jednak wzrost podatków w czasie recesji lub deflacji, przynosi dalsze zmniejszenie się przychodów podatkowych budżetu. Chociaż na pierwszy rzut oka zwiększenie stawki podatkowej powinno przynieść wzrost dochodów podatkowych rządu. Jednakże w praktyce, większe obciążenia podatkowe ludzi skutkują zmniejszeniem się ich wydatków. Gospodarstwa domowe mniej kupują, to firmy mniej sprzedają. Wtedy przedsiębiorstwa zwalniają ludzi, rośnie bezrobocie. Najgorzej, gdy firmy oficjalnie ogłaszają stan upadłości. Japonia niestety doświadczyła tego podczas recesji w 1997 r., gdy japoński rząd chcąc zwiększyć swoje dochody wprowadził podwyżki podatków, łącznie z podatkiem konsumpcyjnym VAT.



share

Prawie wszyscy wiedzą, że wznowiona po raz 154 dyskusja na temat finansowania partii politycznych jest propagandową desperacją dogorywającego Tuska, a nie rzeczywistym podjęciem tematu. Całkiem inaczej proporcje wyglądają w nadrzędnym temacie, czyli w źródle problemu, tutaj lud galopujący owczym pędem nie zauważa wielkiej ściemy. Niepopularne stwierdzenie, że partie polityczne, które trafiają do sejmu powinny na swoją działalność dostawać kasę od podatników, wzbudza powszechne oburzenie i schematyczne komentarze. „Z mojej kasy opłaca się tych nierobów?!”. Ulubiony argument zbulwersowanych, którzy zapominają, że z ich kasy opłaca się nie takie cuda i nie takimi pieniędzmi, a ponieważ nie widać ich w mediach na topie, to jakoś sercu nie żal. Sprowadźmy sprawy na ziemię i szybko się okaże, że każda forma działalności politycznej wcześniej, czy później, zapuści dren w kieszeń podatnika.



share

W telewizji dla lepszego towarzystwa od kilku dniu króluje moherowa babcia, właściwie kobiecinka, którą życie na Zielonej Wyspie przerobiło na staruszkę. Bidulka ma potrójnego pecha, po pierwsze mieszka na ZW, po drugie ma cukrzycę, po trzecie choruje na złośliwego raka. Jej niedola jest idealnym materiałem dla wieczornych informacji, oczywiście nie muszę wyjaśniać, że gdyby była dobrze zachowaną pięćdziesiątką uprawiającą Nordic Walking i skutecznie wypełniała pory pomarańczowej skórki, nie służyłaby jako pocisk emocjonalny. Kiedy trzeba moherowa babcia jest nie zastąpiona. Trzeci dzień obserwuję jej tragedię i przyznam, że nabrałem syndromu znieczulicy społecznej, w końcu któż nie ma swoich problemów i przez to największych.

Strony