broń



share

Kiedyś mieliśmy tajne komplety, potem całe państwo podziemne i opozycję antykomunistyczną, a dziś mamy Internet. O instytucjonalnej ochronie, czy innej reducie dobrego imienia Polski, można zapomnieć. Tysiące apeli i gotowych instrukcji to walenie grochem o ścianę. Tak, jak nie cierpię wszystkich stereotypów, krzyczących o polskich pijakach i złodziejach, tak stereotyp głoszący, że Polacy są genetycznie niezdolni do budowania instytucjonalnych struktur, skutecznie walczących o polskie interesy, jest po prostu faktem. Gdziekolwiek nie spojrzeć znajdziemy potwierdzenie tego smutnego faktu i wcale nie trzeba sięgać daleko, wystarczy analiza wydarzeń z ostatnich dni.



share

Politycy uwielbiają wciskać ludowi gniew bogów, plagi egipskie i pozostałe nieszczęścia, które mają nieustannie nad nami wisieć. Jest to zabieg stary jak świat i do końca świata będzie wykorzystywany, bo na tym się po prostu zarabia. Odkąd pamiętam, czyli od dziecka, słyszę o niekontrolowanej potędze atomowej, którą ma być Korea Północna. Ile prób odpalenia rakiety i bomby przeżyłem, to dla odmiany nie pamiętam. Mniej więcej co roku pojawia się kolejne śmiertelne zagrożenie ze strony kawałka azjatyckiego ugoru. Przy każdej takiej okazji mówi się o fanatyzmie i zaburzeniach psychicznych tamtejszej rodziny dyktatorskiej. Wszystko by się na oko zgadzało, poza jednym. W takie blagi, że ten kraik przymierający głodem jest poza jakąkolwiek kontrolą i w każdej chwili może wywołać wojnę atomową, uwierzą tylko ci, co do dziś uważają zaćmienie słońca za gniew bogów.



share

Wczoraj sobie żartowałem, że sfrustrowany Irańczyk wzorujący się na Breiviku kupił Glocka i 300 naboi przez Internet. Dziś policja niemiecka w oficjalnym komunikacie oświadczyła, że nie ma w tym nic śmiesznego. Jeden z niemieckich szefów służb, proszę mnie nie pytać jak się nazywał i jakie służby reprezentował, bo za dwa dni nikogo to nie będzie interesować, powiedział, że Glocka ze spiłowanymi numerami można kupić przez stronę internetową. Zdarzyło się też w trakcie konferencji niemieckich służb coś normalnego. Oficjalnie wykluczono, że „amok” (tak teraz Niemcy nazywają terrorystów) inspirował się Breivikiem. Polskie media pominęły tę drugą i niepotrzebną część oświadczenia i u nas nadal obowiązuje model Sorosa – neonazista strzelał do lesbijek. Poukładałem sobie te ulotki w jedną interpretację i od razu zaatakowały mnie dwa skojarzenia. Pierwsza uderzyła po zmysłach szeroko nagłośniona inspiracja.

Strony