brednie



share

Specyficzny syndrom sztokholmski dopada media i polityków po prawej stronie. Całymi latami toczyła się prawicowa walka z michnikowskim modelem prowadzenia dyskusji, który polega na tym, że każdy drażliwy temat jest rozstrzygany siłą autorytetów. Nagłówki z GW „nasz ekspert wyjaśnia”, „konstytucjonaliści nie mają wątpliwości”, „uczestniczka powstania wzywa PiS do przyzwoitości”, to już niestety kanon propagandowy. Dokładnie tą samą drogą coraz częściej idą krytycy Michnika, gdy tylko mamy problem wyższej rangi, sięga się po wywiad z „zasłużonym patriotą”. Jeśli się uda znaleźć takiego, który ma zasługi i przy tym siwy włos na głowie, to w zasadzie każdy temat jest załatwiony. Nie dla mnie!

W ostatnim wywiadzie prasowym Jan Olszewski przekroczył wszystkie granice zdrowego rozsądku i przyzwoitości, a mówiąc wprost wypowiedział słowa idiotyczne i haniebne:



share

Mamy następna rzewną historię z cyklu „powiedziała legenda Solidarności i co teraz”. Wygląda na to, że Staniszkis z Jankowską przeszły w stan spoczynku medialnego, no to trzeba było te lukę wypełnić następną „matką Solidarności” i padło na Romaszewską. Paradoks zajmowania się takimi wygłupami, jak wygłupy seniorki Romaszewskiej polega na tym, że brak reakcji otwiera szeroką drogą dla naśladowców. W dołku mnie kłuje, jak sobie pomyślę, że mam pisać o czymś, co nie jest warte funta kłaków, ale obowiązek wzywa. Mechanizm wciskania autorytetu w brzuch albo jak kto woli zasłaniania się kobietami i dziećmi – tyle zadziałało w tym i wszystkich bliźniaczych przypadkach.



share

Zacznę od tego, że prawie w ogóle nie znałem ani samego posła Kukiz’15 Rafała Wójcikowskiego, ani jego publicznej działalności, ani okoliczności śmierci. Siedzę w polityce dzień w dzień, ale jakoś nie potrafię odnaleźć w pamięci aktywności śp. Wójcikowskiego, nie twierdzę, że takowej nie było, po prostu sam jej nie odnotowałem. Nie mam najmniejszych intencji deprecjonowania, czy nie daj Boże szargania pamięci posła. Zwracam jedynie uwagę, że człowiek z ponadprzeciętną wiedzą o tym, co się w polskiej polityce dzieje, nie dostrzegł żadnych wyjątkowych treści, czy działań posła, które by „otwierały ludziom oczy”.

Strony