Bolek



share

Marian Banaś mógłby sobie trochę odpocząć, przynajmniej medialnie, ale postanowił się mediom przypomnieć i to w stylu „biznesmenów”, którym wynajął kamienicę. Takie czasy chciałoby się powiedzieć, jednak od wieków nic się nie zmienia, polityka, władza, pieniądze, potrafią każdego ogłupić. Okazję zmarnował, chociaż jego największa medialna konkurentka staje na rzęsach, aby z czołówek nie schodzić i to jest ten etap, w którym następuje analiza koralików na dredach „pisarki”, symbolicznej sukienki, no i oczywiście wegetariańskiej diety. Co jest z Tokarczuk nie tak? Nadmiar żałosnego, tak bardzo nie tak, że człowiek z mojego pokolenia z żenadą zwiesza łeb.



share

Tysiące razy w tysiącu wypowiedzi i publikacji mówiło się o rozmaitych końcach, a o końcu Lecha „Bolesława” Wałęsy to już mówiło się nieustannie. Nic z tych końców nie wychodziło, ponieważ to tak nie działa. Fakty i prawda niewiele znaczą, wszystko da się obrócić, nazwać „zoologiczną nienawiścią”, poczęstować oszołomami i tak było od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, teraz doszły nowe modne słowa: „hejter”, „mowa nienawiści”. O końcu Bolka i wszystkich innych można sobie mówić do woli i nic z tego końca nie wyjdzie dopóki nie zostanie podpisany wyrok medialny.



share

Ubawiłem się setnie w 38 rocznicę podpisania porozumień sierpniowych, a dostarczycielem rozrywki był niezawodny Lech „Bolesław” Wałęsa. Obojętnie co o „Bolesławie” sądzimy jednego odmówić mu nie sposób. Jak się na coś zafiksuje to nie ma takiej siły, żeby go powstrzymać. Nie ma żadnych kompleksów i oporów, kabotyństwem nadrabia brak inteligencji. Potrafi na antenie powiedzieć do Olejnik „co pani pierdoli”, no i potrafił w obecności Schetyny i Lubnauer powiedzieć, że obecna konstytucja to porażka, którą trzeba naprawić. Brakuje mi słów, aby opisać miny „liderów opozycji”, gdy usłyszeli o swoim świeckim bożku takie herezje, ale to jest znak firmowy Wałęsy.

Strony