bojkot



share

W tych obłędnych czasach nie ma sensu zgadywać, co się stanie za godzinę, a o prognozach tygodniowych poważni ludzie muszą zapomnieć. Coś jednak robić trzeba i do jakichś konkretów się dokopać, bo inaczej zgłupiejemy do reszty. Jak się przedstawia sytuacja polityczna w Polsce mniej więcej wiadomo, głównie odnoszę się do podziału sił, co w ciągu miesiąca na pewno się nie zmieni. Nim na dobre wybuchłą cała ta zadyma, życzliwie uprzedzałem „opozycję”, że modląc się o „pandemię” popełniają najgłupszy z błędów, jakie popełnili dotąd. Zawsze i wszędzie władza w takich warunkach zyskuje i to się potwierdziło z pełną mocą. Nawet najbardziej zatwardziały przeciwnik PiS nie tylko grzecznie wykonuje wszystkie polecenia, ale jeszcze donosi na sąsiadów, którzy się nie stosują do obostrzeń. Tak to wygląda.



share

Ach lecą zdania niczym strzały z kałasza, w kącikach ust zbiera się pianka, nosek się błyszczy, oczka zwężają. Adrenalinka. To lubię. PiS wkracza do gry. Co zdanie to większe kłamstewko.
Kwestie zapisane chyba na chusteczce do nosa i klepane gdzie popadnie, od Strzyczkowskiego w "Trójce", przez Karnowskiego w "Dzienniku", po Piaseckiego w TVN24.

Dziennikarz siedzi sobie spokojnie i z uśmiechem kogoś, kto ma za chwilę pacnąć to "małe bzykające coś" punktuje emocjonującego się, ponoć PR-owego sztukmistrza.

Kurski wyraźnie traci formę. Ilość urlopów premiera, myli się jemu z liczbą zataczających się w sejmowym hotelu ministrów. Bujda szyta tak grubymi nićmi przy blasku kamery, w dodatku w stacji, która te zagrywki PiS-owskiej braci zna na wylot, że aż żal ściska.