blog roku



share

Jak to było? Presja ma sens? Otóż ma sens, nie tyle presja, co otwarte, twarde, rzetelne pisanie o faktach. Pan redaktor Durczok, przez wielu nazywany "tym, którego nazwiska nie wolno wymieniać", był łaskaw zrezygnować z zaszczytnej funkcji jurora i autorytetu dla młodych publicystów. Dosłownie przed chwilą otrzymałem maila z tą "porażającą" informację i coś mi się wydaje, że decyzja redaktora Durczoka miała ścisły związek z publikacją zamieszczoną na kontrowersje.net: Kto i czym „upierdolił” stół Kamila Durczoka?Tego sensacyjnego wydarzenia nie można traktować w kategoriach zwycięstwa, ponieważ zwycięstwem będzie ujawnienie całego bagna w TVN, biurach i gabinetach innych "nietykalnych", którzy gęby mają wypełnione "nowoczesnymi" frazesami, a we własnym gronie i środowisku zachowują się jak jaskiniowcy. Poniżej zamieszczam treść maila z pełnym komunikatem Onet.pl.



share

Dziękuję za dojrzałość, poczcie humoru i dystans do jednego z mniej poważnych, ale w tym konkretnym wyjątku, pożytecznych działań. Dziękuję za „Berka”, który poszedł w świat i Bóg raczy widzieć dlaczego ciągle jest bękartem dla lewej i prawej strony mocy, chociaż po cichu jedna ze stron przysyła listy „Jakie piękne, zdrowe dziecko”. Grzechem byłoby kłamać, że coś się udało, to po prostu jest nokaut 1115 głosów. W kategorii „Polityka, publicystyka, społeczeństwo” zwyciężyły kontrowersje.net i po nas następuje bardzo długa cisza. Wśród wszystkich blogów zajęliśmy drugie miejsce, wyprzedziły nas tylko nieuleczalne choroby i wzruszające oczy niemowlaka, czyli coroczni murowani faworyci Bloga Roku. W drugim etapie do gry wychodzi sierota resortowa, Jarek Kuźniar, będzie pełnił funkcję drukarza, czy tam jurora, nieważne. Gdy rozstawia się zielony stolik kończy się sport i zaczyna hazard.



share

Klasyk powiedział: „Nie palcie komitetów, budujcie własne”. Pozwolę sobie odrobinę poprawić klasyka i sparafrazuję tę sentencję następująco: „Każdy ma prawo być chamem”. Nigdy mnie specjalnie nie interesowały lamenty i żale wylewane na wulgaryzmy, niestosowne zachowania, co się modnie nazywa „mową nienawiści”. Kompletnie nie jestem zainteresowany kneblowaniem głupoty szemranych postaci z ekranów i szpalt, rzekłbym nawet, że te zachowania pełnią swoją pożyteczną społecznie rolę. Wszystkie wybryki znanych i nie zawsze lubianych, nad czym znani uwielbiają się użalać, mogą i moim zdaniem powinny przebiegać zupełnie swobodnie. Komplikacje zaczynają się wówczas, gdy do sentencji klasyka dochodzi ludowe porzekadło: „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Dziennie jakieś kilkadziesiąt razy słyszę, że jestem faszystą, nazistą, ciemnogrodem, sektą, oszołomem, frustratem i dalej bardziej złożone zarzuty: „nic w życiu nie osiągnął”, „zazdrości sukcesu innym”, „pokazuje swoją małość”.

Strony