błędy



share

Gdybym miał wskazać swoje dwie największe porażki z półki „analiza polityczna”, to na pierwszym miejscu jest Donald Trump, a na drugim Johny Daniels. Może się to wydawać dziwne, ale te dwa fatalne błędy, w mojej opinii należą do tej samej kategorii. Strach pomyśleć, co by się teraz w Polsce działo przy skrajnie odmiennym rozstrzygnięciu wyborów w USA. Hillary Clinton plus europejskie Macrony, to byłaby dopiero „opcja atomowa”, a ja głupi pisałem, że Trump to mniejsze zło. W przypadku Jonny’ego Daniels’a popełniłem mniejszy błąd, bo zawsze zalecałem ostrożność w takich „przyjaźniach”, ale i to było naiwnością, która przyniosła spore szkody.



share

Banałem jest stwierdzenie, że RPIII dostarcza takiej dawki codziennej paranoi, która pozwala na permanentne podniecanie tłumów, ale bywa też tak, że paranoja się zapętli. Przeczytałem sobie tekst „Deklaracji wiary” i muszę powiedzieć wprost, że autorowi nie postawiłbym miernej na szynach. Tekst jest beznadziejny, brzmi jak dewotka, która zabrała głos w imieniu klubu sejmowego i jest przekonana o genialności wygłaszanych sądów, ponieważ ma błogosławieństwo przewodniczącego. Konstrukcja deklaracji woła o pomstę do nieba, przede wszystkim dlatego, że daje Michnikowi gotową armatę wycelowaną w „ciemnogród”. Nim się zacznie bulwersować ta część narodu, która jest moją częścią, bardzo proszę przez chwilę się zastanowić nad sensem logicznym i gramatycznym następującego zdania: „UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne:



share

Bez większego wysiłku podtrzymuję swój wizerunek chłopaka „do tańca i do różańca”, żadnej roboty się nie boję. Napiszę felieton, a zaraz potem idę przygotowywać dach do montażu rynien, które rzecz jasna zamatuję sam, by jutro pokleić papą przeciekające fragmenty. Pochwaliłem się skromnym pakietem renesansowym z próżności, ale też na potrzeby opinii, wniosków i argumentów, jakie zamierzam za chwilę przedstawić. Tusk usiłuje iść moją drogą, ale jego problem polega na udawaniu roboty, nie na robieniu i na myleniu narzędzi pozorujących działania. Odkąd trwa agonia Donalda, coraz częściej widzimy go z różańcem na „kongresie kobiet” i w tęczowym krawacie w Łagiewnikach. Niby wszystko jak dawniej, Donald tańczy i udaje, że się modli, ale w końcowym efekcie pełna tragedia.

Strony