bieda



share

Kompletnie mnie nie zajmuje los biednych dzieci w Mozambiku, Gwatemali i z brazylijskich faweli (slumsy). Wstaję rano, piję kawę, jem śniadanie i myślę co będę robił za chwilę. Nie chce mi się umyć zębów, drapie się po tyłku i powiewa mi to, że dzieci w Afryce nie mają co jeść. Siłą obojętności ciągnę do obiadu i znów zalewają mnie poważne dylematy. Wypadałoby pozmywać naczynia, ale czy nie lepiej wyłożyć sobie nóżki na pufie i poczytać co tam słychać w Internecie? I tak do kolacji błąkam się tu i tam bez żadnej refleksji nad ciężkim losem kalek, którym urwało nogi na azjatyckich polach minowych. Do północy gapię się w telewizor, pocieram prawą dłonią prawe ucho, piję wodę niegazowaną prosto z butelki i bez najmniejszego wyrzutu kładę się sapać. Wstaję rano, jem śniadanie…



share

Zimbabwe – bieda, bieda, bieda Dziś opowieść o prawdziwej Afryce. Wprawdzie jeszcze gdzieniegdzie widać zielone pastwiska, ale już coraz rzadziej. Krajobraz malowany jest słońcem i piaskiem oraz WODĄ. W wyższych rejonach dawnej Rodezji dominują rzeczki, rzeki i wodospady. Victoria Falls to najlepiej historycznie znana miejscowość, niegdyś miejsce odpoczynku brytyjskiej rodziny królewskiej, przechadzającej się wzdłuż wodospadu z nieodłączonymi parasolkami w ręku. Właśnie parasolki rzucają się w oczy po przyjeździe.



share

Nie mam najmniejszych podstaw do entuzjazmu, bo na żaden program społeczny PiS się nie załapię. Dziecko mam jedno i nic nie wskazuję, że będę miał więcej, a dom obciążony hipoteką pozostanie moim domem. Teoretycznie powinienem się drzeć wniebogłosy, że na darmozjadów idą podatki, ale praktycznie jestem zachwycony konsumpcją moich podatków. Jeśli się buduje tak potężną wspólnotę jak naród, to się nie myśli końcem własnego nosa, jak wygodnie posadzić tyłek i zagarnąć co się da pod siebie. Od 1945 roku Polaków traktowano jak motłoch, najpierw robiła to komuna, później „liberałowie”. Moje podatki szły na Kulczyk Holding i kamieni kupę, jednocześnie za oknem widziałem sąsiadkę, która od wiosny do zimy dojeżdżała rowerem do pracy za 1800 zł na rękę. Od kilku tygodni z prawdziwą satysfakcją obserwuję uśmiechniętych Rodaków, którzy dotąd mieli na twarzach wymalowaną beznadzieję. Dwa zjawiska szczególnie rzucają się w oczy – nowe nabytki i nowe spojrzenie.

Strony